Budzę się z głową na kolanach Luke'a. Uśmiecham się do niego.
– Która godzina?
Pytam zaspana.
– 20... będziemy jechać jeszcze 3 godziny.
Odpowiada patrząc mi w oczy. Ja uśmiecham się i wtulam się w niego. Po niecałych 10-ciu minutach Morfeusz zabiera mnie do siebie.
– Nathalie...
Słyszę dobrze znany mi głos, a następnie czuję czyjeś usta na swoich
– Co się stało?
Pytam podnosząc się
– Już jesteśmy...
Mówi Luke tuląc mnie
Rano
– Heej
Witam chłopaka, który dopiero otwiera oczy
– Hej.
Chłopak odwzajemnia uśmiech.
– Zbieraj się i idziemy na śniadanie.
Mówię malując oczy.
– Już?
Pyta przytulając poduszkę i zamykając oczy.
– Tak, bo za godzinę mama chce iść na plażę.
Mówię malując usta. Kończę makijaż i wstaję.
– Idę na dół. Jak się zbierzesz to przyjdź.
Mówię i wychodzę. Luke dołącza do nas po chwili i razem jemy śniadanie, które swoją drogą jest pyszne.
– Lekka zmiana planów...
Mówi mama
– Czyli?
Pytam zdziwiona.
– Teraz pójdziemy pozwiedzać, a nad morze pójdziemy wieczorem.
Mówi Robert.
– No dobrze..
Przytakuję niechętnie.
Lily
Schodzę po schodach z moją wielką walizką i słyszę kroki z dołu. Podnoszę wzrok i widzę Jorge z rozbawioną miną.
– Z czego się tak śmiejesz!?
– Od tego chyba jest winda, wiesz?
– Tak się składa, że jest zepsuta.
– Daj to.
Bez żadnego sprzeciwu oddaje mu moją walizkę i sama ruszam do auta. W połowie drogi dostaje sms-a od Darena.
D: Tylko mi tam nie wpadnij :)
Co za buc! Spokojnie Daren na to się akurat nie zanosi. Szybko chowam telefon do torebki i zapinam pasy.
– Będziemy długo jechać?
– Jakieś cztery godziny...jeszcze są postoje.
Wyjmuje słuchawki i włączam moją playliste, po czym próbuje zasnąć.
Otwieram oczy i spoglądam na godzinę, 14:32 zaczęliśmy gdzieś jechać może...trzy godziny temu.
– Daleko jeszcze?
– Tak
– Aleś ty bezpośredni, a ile było postojów?
– Dopiero jeden
Boże, ale duszno tu. Otwieram okno i spoglądam na krajobrazy za oknem i muszę przyznać, że gdyby nie mój budżet chętnie bym podróżowała po całym świecie. Nagle mój pęcherz daje o sobie znać i czuje się już pełny.
– Ymm...Jorge? Kiedy będzie najbliższa stacja benzynowa?
– Jakieś parę minut temu minęliśmy najbliższą, a co?
–Nie nic, tak pytam.
Kurde, nie jednak nie wytrzymam.
– A mógłbyś zawrócić? Proszę.
– Coś się dzieje?
– Muszę do toalety.
Nic już nie mówi tylko skręca na pobocze i jedzie w przeciwną drogę.
– Dziękuje.
Po paru minutach samochód staje, a ja szybko lecę do łazienki. Po chwili wychodzę z niej i idę kupić coś na ząb, jedyne co tu korzystnego widzę to hot dogi, biorę dwa i jakieś picie po czym ruszam w stronę samochodu.
– Trzymaj.
Podaje mu jednego i widzę, że skorzystał z postoju, bo tankuje i sam później rusza do łazienki.
– Okej, możemy już jechać.
– CHWILA!
Szybko biegnę w stronę sklepu i kupuje miętowe gumy do żucia. To jedyne "jedzenie" które mój żołądek toleruje podczas jazdy i nie mam przez to mdłości.
Wracam do pojazdu i już widzę minę Jorge, która oczekuje wyjaśnień.
– Mam chorobę lokomocyjną, odwal się.
Po parunastu minutach udaje mi się znowu zasnąć.
– LILY!
– Co jest kurde?
Otwieram oczy i widzę jakiś hotel i nie daleko plaże, no nareszcie.
– Ile spałam?
– Prawie dwie godziny. Już wcześniej zarezerwowałem nam pokój więc teraz tylko po klucze.
– Dziś już pewnie nie zdążymy nic zrobić?
– No nie, bo jest zaraz osiemnasta.
Zabieramy bagaże i wchodzimy do hotelu. Już w samym holu można zauważyć, że nie jest to przeciętny hotel, czekam na Jorge który odbiera klucze i ruszamy do wspólnego pokoju.
– Jorge, ile kosztowało cię to?
– Spokojnie, nie zbankrutuje.
Wnętrze nie jest luksusowe, ale gustowne jak na wystrój plażowy. Odkładam moje rzeczy na bok, bo raczej nie opłaca się rozpakowywać na trzy dni i razem ustalamy, że teraz zjemy i pójdziemy spać.
W drodze można zauważyć wyjście z holu od razu na plażę i jeszcze lekkie słońce które dzielnie się trzyma na niebie. Zerkam okiem na ludzi którzy są na plaży i jedna rodzina przykuwa moją uwagę. Czy tam jest Luke? Ale jeśli on tam jest, to zapewne Nathalie też! I zapewne nie pojechali sami tylko z mamą i jej facetem.
Dopiero teraz orientuje się, że przyglądam się im od kilku minut i Jorge musiał też odgadnąć o co mi chodzi, bo patrzy się na ten sam punkt co ja. No to rodzina w komplecie.

Hej.To się porobiło. Rodzinka, jak widać jest w komplecie. Ciekawi mnie jaka będzie ich rozmowa. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział.
OdpowiedzUsuń