Nathalie
Jaka ta chemia jest nudna...Marzę tylko o tym, aby wrócić do domu i położyć się po kołdrą, z dala od ludzi...Nagle Lucy uderza mnie w ramię.
– Ała! Co ty robisz?
– Robimy razem to doświadczenie?
Pyta i na dźwięk dzwonka wstaje
– Jakie doświadczenie?
– Widać jak słuchałaś...
Śmieje się widząc moją minę
– To nie jest zabawne...mów co mamy zrobić?
– Dobrać się w pary i zrobić razem wybrane przez siebie doświadczenie.
– Powiedz, że żartujesz...
Mówię i kieruję się do szafki.
– Niestety nie, ale zobacz kto idzie...
Mówi wręcz z piskiem, a w naszym kierunku podąża osoba, której nie widzę ponieważ stoję do niej tyłem.
– Możemy porozmawiać?
Słyszę przy swoim uchu melodyjny głos osoby, której bym się tu nie spodziewała.
– Nie mamy o czym.
Mówię zamykając szafkę z hukiem.
– A ja jednak myślę, że mamy. Sorki, ale możesz zostawić nas samych?
W tym drugim zdaniu Luke zwraca się do Lucy.
– Jasne.
Oznajmia radośnie dziewczyna, a ja morduję ją wzrokiem
– To o czym chcesz rozmawiać?
– Słyszałem, że jesteś w ciąży...
Mówi cicho chłopak patrząc mi w oczy
– Calum ci powiedział?!
– Tak, ale czemu mi nie powiedziałaś, że zostanę ojcem?
Pyta patrząc mi w oczy ze złością. Zwlekam chwilę z odpowiedzią, bo co jeśli będzie mi kazał usunąć ciążę? Nie żebym jakoś specjalnie kochała to dziecko, ale w końcu ma prawo do życia.
– Nie mówiłam Ci, ponieważ to nie twoje dziecko...
– Co?! Zdradziłaś mnie?! Kiedy?! Z kim?!
Krzyczy, a oczy wszystkich kierują się na nas. Wybiegłam ze szkoły nie zwracając na NIKOGO uwagi i wraca, zapłakana do domu. Strasznie brakuje mi Lily...chciałabym, aby mnie przytuliła...Ponownie próbuję się do niej dodzwonić...
Lily
Wychodzę z klasy i zaczynam szukać dziewczyn, w końcu trzeba odnowić stare stosunki, o ile to możliwe. Starałam się dziś wszystkich unikać i jak to możliwe gadać na wszystkich lekcjach z Ashley. Widzę je! Chcę do nich podejść ale Ash popycha mnie w stronę innego korytarza.
– O co ci chodzi.
Okej to już jest dziwne.
– Nie ważne po prostu chodź za mną!
Idę za nią co jest mega dziwne, bo "śledzimy" Sophie i Jess.
– Czemu śledzimy moje przyjaciółki?
Oczywiście nie mogę liczyć na odpowiedź bo wchodzimy do łazienki dla dziewczyn i Ashley zamyka nas w jednej z kabin, czy to się już podlicza jako próba gwałtu? Siedzimy już tak dłuższą chwilę gdy do łazienki wchodzą Soph i Jess.
– Rozmawiałam dziś z Chrisem. Napisał mi, że ma wolną chatę i czy chcę do niego wpaść.
O co tutaj chodzi?
– Nie wiem jak on mógł tyle wytrzymać z tą cnotką, nawet jej młodsza siostra zaliczyła już tego Luke'a.
Czyli tylko udawały moje przyjaciółki i za pewne Chris i Jess byli w "kontakcie" jak jeszcze z nim chodziłam. Przeczekujemy z Ash ich wyjście po czym wybieramy się wspólnie do kawiarni i chyba czas szczerze pogadać.
– Skąd.. skąd wiedziałaś?
– Że to podłe siksy? Od dawna, ale nie miałam dowodów by ich zdemaskować, teraz słyszałam na przerwie, że w toalecie powie coś ważnego Sophi.
– Czemu to robisz? Wiesz nie pałaliśmy do siebie miłością.
– Bo cię...polubiłam.
– Może chcesz wyjść dzisiaj do klubu?
– A będzie może Daren?
– Może uda mi się go wyciągnąć
– To o dwudziestej pod klubem Cosmo?
Tylko grzecznie mi tam z Darenem.
Godzina 19:40
Okej, ostatnie poprawki i możemy wychodzić, Daren od razu mówił, że będzie pił i na jego pomoc nie mamy co liczyć z podwózką. Po paru minutach widzę czekającą na nas Ashley. Muszę przyznać, że obie wyglądamy do schrupania:

Na mnie ta uwaga nie zrobiła wrażenia, ale Ashley zarumieniła się na tą uwagę. Po wejściu do klubu od razy poszliśmy do baru zamówić drinki na orzeźwienie, gdy chce go wypić, mój telefon zaczyna dzwonić. Cholera! Chyba zacznę go zostawiać w domu, Nathalie...czy ona nie ma życia prywatnego.
– Zaraz wracam.
Odchodzę tam gdzie mniej słychać muzyki i do niej oddzwaniam.
– Luke był u mnie dzisiaj w szkole
Mówi zapłakana.
– I to tyle? Tylko tyle masz mi do powiedzenia?!
– I wróć do domu...tęsknię...
– Jasne żeby znowu było wszystko na mnie?
– Nic nie jest na ciebie. Mama zapomniała, a ja cię potrzebuję...
Mówi nadal płacząc
– Nie Nathalie, i tak miałam się wyprowadzić, to tylko przyspieszyło przeprowadzkę, i czemu teraz do mnie dzwonisz? Po tygodniu, kiedy znowu się coś u ciebie dzieje to Lily mi pomoże!?
– Dzwoniłam wcześniej!
– Po kilku dniach od mojego zniknięcia. Przepraszam, ale teraz nie jestem jeszcze gotowa by zapomnieć, pa Nath.
Wracam do przyjaciół i bawimy się przez resztę wieczoru, a po dwóch godzinach wracamy do mnie w trójkę i jak to Daren stwierdził, skoro to był nasz pierwszy wypad gdzieś razem to trzeba uwiecznić tą chwile. Pobiegłam do mojego pokoju i wzięłam mój aparat "natychmiastowy" i po tym Daren poszedł odprowadzić Ashley a ja poszłam spać.
Nathalie
Po skończonej rozmowie rzucam telefonem o fotel i zaczynam płakać jak małe dziecko. Gdy trochę się uspokajam dzwonię do Lucy, a ta gwarantuje, że będzie u mnie niedługo. Ja przebieram się w piżamę i otwieram laptopa w celu napisania do Alexa. Niestety. Pech chce, że laptop rozładował się, a ja nie wiem gdzie jest ładowarka. Schodzę na dół. Niestety nikt nie raczył mnie poinformować, że tego wieczoru odbędzie się spotkanie mojej mamy z jej znajomymi.Oczywiście gdy pojawiam się na dole wszystkie oczy kierują się na mnie. Ciekawe dlaczego. Bo mam na sobie piżamę? Ludzie jestem u siebie. Nie zwracając na nikogo uwagi udaję się do kuchni. Biorę z niej popcorn, czekoladę, oraz wino, po czym wychodzę z kuchni i kieruję się na górę. Na schodach zatrzymuje mnie głos mamy.
– Nathalie możesz chwilę poczekać?
Pyta, a ja zrezygnowana podążam na dół.
– Tak?
Na moich ustach pojawia się sztuczny uśmiech.
– To jest moja przyjaciółka Sylvia
– Ymmm...dobry wieczór?
– Dobry wieczór
Odpowiada mi pogodnie kobieta.
– A to jej syn Leo.
Ty razem mama pokazuje na chłopaka, który ma, według mnie, 19 lat.
– Może posiedzi z tobą i Lucy w pokoju, bo tu i tak się nudzi
Mówi zadowolona mama, a ja tylko kieruję się do pokoju, chłopak udaje się za mną.
– Napijesz się wina?
Pytam po chwili ciszy.
– Pewnie.
Odpowiada chłopak ze szczerym uśmiechem.
– Nathalie jestem tak w ogóle, ale wszyscy mówią mi Nath.
Mówię podając chłopakowi wino
– Leo.
Uśmiecha się po raz kolejny tego wieczoru, a w tym samym momencie do mojego pokoju wpada Lucy.
– Jestem! Sorry za...hej?
– To jest Leo, syn koleżanki mojej mamy.
Mówię zadowolona.
– Hej, Lucy jestem.
Widzę, że dziewczynie świecą się oczy, więc postanawiam ich zostawić.
– Poczekacie? Ja zadzwonię do Alexa.
Nie słyszę odpowiedzi, więc biorę telefon i wyjmuję szybko jednego papierosa, po czym wychodzę na balkon i odpalając papierosa próbuję dobić się do przyjaciela. Jednak wszystko na marne. Gdy wracam do pokoju na łóżku zauważam kartkę
Leo musiał już iść, a ja jadę do szpitala.
Katherine RODZI!
Katherine to jej 21-letnia siostra. No i znowu jestem sama. Super. Kładę się spać, bo mam na jutro plan.
Lily
Następnego dnia
Chowam swoje rzeczy i mam zamiar opuścić salę, gdy Jorge wchodzi do niej i zamyka mi drzwi przed nosem.
– Dzień dobry, ale my nie mamy teraz ze sobą lekcji.
– Wiem, widziałem twoją siostrę przed uczelnią i chyba na ciebie czeka.
– Nie wiem po co skoro wszystko sobie wyjaśniłyśmy, a co robiła?
– To nie moja sprawa, ale paliła jeśli o to ci chodziło
– Wiedziałam, cholerna egoistka
Nic już nie mówiąc idę pod uczelnie i podglądając jeszcze przez okno widzę ją z jej przyjacielem i oczywiście papierosem w ręku.
Nathalie
Rano
Po śniadaniu wychodzę z domu i podążam przed uczelnię Lily. Muszę z nią porozmawiać. Idzie ze mną Alex, który rano do mnie oddzwonił i przepraszał. Jak to on. Pozwala mi na wszystko. Przy nim mogę być po prostu sobą, więc wyjmuję papierosa i odpalam go. Po 5 minutach jesteśmy na miejscu. Czekamy chwilę, ale nagle słyszę znajomy głos, więc szybko gaszę resztkę papierosa.
– Miałaś z tym skończyć
– Myślisz, że tak łatwo jest zerwać z nałogiem? Z resztą ja nie po to tu jestem. Proszę wróć do domu...
– Przecież ci mówiłam już tam nie wrócę! I przez telefon powiedziałaś, że mama już zapomniała, o co ci wtedy chodziło?
– Myślisz, że tak łatwo jest zerwać z nałogiem? Z resztą ja nie po to tu jestem. Proszę wróć do domu...
– Przecież ci mówiłam już tam nie wrócę! I przez telefon powiedziałaś, że mama już zapomniała, o co ci wtedy chodziło?
– Ale mama już zapomniała o złości na ciebie...
– Złości się na mnie?!
– No już nie. Chodziło o to jak się napiłam i wylądowałam w szpitalu, a mama cię obwiniała... Zresztą rób co chcesz.
Odeszłam łapiąc Alexa za rękę, ale po chwili rozpłakałam się.
Lily
Jak zawsze wszystko moja wina, czemu ja zawsze muszę być ta gorsza. Wracam na uczelnie i zamykam się w damskiej toalecie, napiszę tylko do Ashley, że jestem tutaj.
Po posłuchaniu piosenek na uspokojenie, spoglądam na telefon i widzę, że jestem spóźniona na lekcje Jorge! Kurde, miała być dzisiaj ostatnia kartkówka w tym roku. Szybko przemywam twarz wodą, super nie zdążę poprawić makijażu, wychodzę z łazienki i idę do sali.
– Przepraszam, za spóźnienie
Szybko idę do Ashley z głową spuszczoną w dół i zaczynam przepisywać pytania z tablicy na kartkę. Nie mogę się skupić przez to wszystko, tylko żeby mi to nie pogorszyło oceny końcowej, no nic już nie wymyślę. Wstaje i kładę pustą kartkę i z powrotem siadam na swoje miejsce. Chyba nic się nie stanie jak położę się na moment.
– Lily....Lily obudź się.
Czyżbym znowu usnęła, otwieram oczy i widzę pochylającego się nade mną Jorge, rozglądam się po klasie ale jesteśmy tu sami, patrzę na zegar i widzę, że jest już dawno po zajęciach.
– Już tak późno?!
– Co się tam wydarzyło? Jeśli oczywiście mogę wiedzieć.
– Nic, to co zwykle...Dowiedziałam się od mojej siostry, że matka obwiniała mnie za wylądowanie Nathalie w szpitalu a moja ukochana siostra chce odegrać rolę tej uroczej i chce mnie namówić na powrót do domu.
– Skąd wiesz, że nie mówi tego szczerze?
– No nie wiem, może dlatego, że matka jej na wszystko pozwala! I przez to ma wodę zamiast mózgu!
Chce schować wszystkie swoje rzeczy gdy w torebce zauważam moje zdjęcie zrobione wczoraj, na taki widok aż warto się uśmiechnąć.
– Nie wiedziałem, że przyjaźnisz się z Ashley. – Odrywam wzrok od zdjęcia i przenoszę go na Jorge który przygląda się zdjęciu.
– Pomogła mi chociaż wcale nie musiała.
– Nie chce brzmieć jakoś dziwnie, ale wyszłaś pięknie na tym zdjęciu
Podnoszę wzrok na niego, a on w tym czasie zaczyna się przybliżać chociaż widać, jakby walczył z tym. Czy powinnam go zatrzymać? Czy mieć gdzieś prawo i poddać się swoim uczuciom?
– Złości się na mnie?!
– No już nie. Chodziło o to jak się napiłam i wylądowałam w szpitalu, a mama cię obwiniała... Zresztą rób co chcesz.
Odeszłam łapiąc Alexa za rękę, ale po chwili rozpłakałam się.
Lily
Jak zawsze wszystko moja wina, czemu ja zawsze muszę być ta gorsza. Wracam na uczelnie i zamykam się w damskiej toalecie, napiszę tylko do Ashley, że jestem tutaj.
Po posłuchaniu piosenek na uspokojenie, spoglądam na telefon i widzę, że jestem spóźniona na lekcje Jorge! Kurde, miała być dzisiaj ostatnia kartkówka w tym roku. Szybko przemywam twarz wodą, super nie zdążę poprawić makijażu, wychodzę z łazienki i idę do sali.
– Przepraszam, za spóźnienie
Szybko idę do Ashley z głową spuszczoną w dół i zaczynam przepisywać pytania z tablicy na kartkę. Nie mogę się skupić przez to wszystko, tylko żeby mi to nie pogorszyło oceny końcowej, no nic już nie wymyślę. Wstaje i kładę pustą kartkę i z powrotem siadam na swoje miejsce. Chyba nic się nie stanie jak położę się na moment.
– Lily....Lily obudź się.
Czyżbym znowu usnęła, otwieram oczy i widzę pochylającego się nade mną Jorge, rozglądam się po klasie ale jesteśmy tu sami, patrzę na zegar i widzę, że jest już dawno po zajęciach.
– Już tak późno?!
– Co się tam wydarzyło? Jeśli oczywiście mogę wiedzieć.
– Nic, to co zwykle...Dowiedziałam się od mojej siostry, że matka obwiniała mnie za wylądowanie Nathalie w szpitalu a moja ukochana siostra chce odegrać rolę tej uroczej i chce mnie namówić na powrót do domu.
– Skąd wiesz, że nie mówi tego szczerze?
– No nie wiem, może dlatego, że matka jej na wszystko pozwala! I przez to ma wodę zamiast mózgu!
Chce schować wszystkie swoje rzeczy gdy w torebce zauważam moje zdjęcie zrobione wczoraj, na taki widok aż warto się uśmiechnąć.
– Nie wiedziałem, że przyjaźnisz się z Ashley. – Odrywam wzrok od zdjęcia i przenoszę go na Jorge który przygląda się zdjęciu.
– Pomogła mi chociaż wcale nie musiała.
– Nie chce brzmieć jakoś dziwnie, ale wyszłaś pięknie na tym zdjęciu
Podnoszę wzrok na niego, a on w tym czasie zaczyna się przybliżać chociaż widać, jakby walczył z tym. Czy powinnam go zatrzymać? Czy mieć gdzieś prawo i poddać się swoim uczuciom?


Hej! Z góry przepraszam, że rozdział komentuje dopiero dzisiaj, ale niestety nie mogłam wcześniej.Rozdział jest cudowny, jak zawsze. Czekam z niecierpliwością na następny.
OdpowiedzUsuń