niedziela, 4 lutego 2018

Rozdział 22


Lily

Podmuch zimnego wiatru obudził mnie, chcę szczelniej otulić się kołdrą gdy moja ręka opadła na drugą stronę łóżka otwieram oczy i widzę otwarty balkon i ciemne niebo. Patrzę na zegarek i chyba obudziłam się ze snu zimowego bo jest 11:42. No cóż dzień lenia nadchodzi. Wstaje po chwili z łóżka i wychodzę na mini balkon gdzie widok jest na samą plażę widzę tam moją siostrę jej chłopaka i Jorge. To miłe, że "poczekali" na mnie. Ale patrząc na chmury to zaraz lunie i chyba burza też będzie, biorę jakieś ubrania i idę do łazienki. Po trzydziestu minutach wychodzę z pokoju i idę w stronę bufetu, tam biorę jajecznice i szukam jakiś znajomych twarzy, ale nikogo nie widzę. Chociaż dziwne, taka pogoda i by poszli na miasto czy na plażę? A może to jest myśl. Co będę siedzieć i patrzeć w okno, pójdę do galerii i może coś kupię sobie i..Nathalie! Pójdę z Nath w końcu trzeba będzie zrobić pokój dla dziecka i kupić jakieś ubrania, zabawki. Szybko z tym pomysłem idę w stronę plaży tam gdzie ostatnio ją widziałam. Wychodzę na zewnątrz, ale nigdzie ich nie mogę znaleźć. Rozglądam się jeszcze przez moment i wracam do środka, a tam zastaje w holu Jorge rozmawiającym przez telefon. Podchodzę do niego i czekam aż skończy rozmowę . Chyba wyczuł, że ktoś na niego patrzy bo odwrócił się i rozłączył.
– Nie musiałeś kończyć, poczekałabym.
– Dzwonili z uczelni, udało im się naprawić kanalizacje, jutro już są zajęcia.
– Mam iść się spakować?
– Wiesz, zawsze możesz zostać, ja muszę wracać.
– Pójdę po swoje rzeczy.
Jak dobrze, że nie wyjmowałam ich z walizki. Upewniam się ostatni raz czy wszystko zabrałam i schodzę na dół gdzie zastaje Nathalie i Luke'a. No tak! Zapomniałam im powiedzieć.
– Nath posłuchaj..
– Jorge nam wszystko powiedział, ale cieszę się tymi trzema dniami, w końcu się pogodziłyśmy.
Uśmiecham się lekko i przytulam siostrę, po krótkiej rozmowie z Nath idę z Jorge do samochodu, zapowiada się znowu długa podróż. Tylko nie potrafię ogarnąć swoich myśli, jakoś nie czuje tej bliskiej więzi między mną a Nath. Czy to wszystko przez tą ciąże? Czy przez moje zachowanie?
Nath jak urodzi zamieszka pewnie z Luke'iem, będzie miała mniej czasu na spotkania. Czy mój związek z Jorge przetrwa do tego czasu? Przez tą pogodę  nic mi się nie chce robić, tylko spać.


Nathalie
Nie mogę doczekać się powrotu do domu! Mam wtedy wizytę u ginekologa, który stwierdzi  jakiej płci będzie nasz maluszek... Chcę poprosić Lily, żeby poszła ze mną, ale nie wiem czy mi się uda...
Wracamy z mamą z zakupów i pokazujemy naszym facetom rzeczy które kupiłyśmy dla dziecka.
– Trzeba wybrać łóżeczko i wyprawkę.
– Tylko gdzie?
– Lily się wyprowadziła więc jest wolny pokój.
Przerywam układaniem rzeczy i przyglądam się mojej mamie. Nie jestem tego pewna, ale mam dziwne przeczucie, że Lily jeszcze będzie potrzebowała tego pokoju.



Lily

Godzinę temu wróciłam do domu, Daren gdzieś wyszedł a zapomniałam go uprzedzić, że dziś wracam do domu, no nic trzeba się rozpakować.
Po piętnastu minutach skończyłam rozpakowywać wszystkie moje rzeczy i zauważyłam, że brakuje kilku moich książek i zeszytów, pewnie zostały w domu matki. Biorę kluczę od mieszkania i wychodzę do mojego starego domu. Przynajmniej mam pewność, że jej nie spotkam.
Po dotarciu do starego domu widzę koło garażu nieznany mi samochód. Dziwne. Mama nie ma żadnego samochodu. Otwieram drzwi i rozglądam się po salonie i po paru minutach kieruje się do mojego dawnego pokoju. Wchodzę do niego i widzę, że mama w ogóle tu nie wchodziła, wszystko jest na swoim miejscu.
Szybko odnajduje moje rzeczy i rozglądam się czy już wszystko zabrałam by nie musieć tu wracać, nagle słyszę dźwięk otwieranych drzwi i czyiś głos. Podchodzę do drzwi i przysłuchuje się rozmowie.
  – A za ile wracacie?
  – Spokojnie podlewam rośliny. 
 – Okej to na razie Veronica.
Veronica? Kogo matka znowu zaprasza do tego domu? Schodzę powoli na dół i zauważam mężczyznę stojącego do mnie tyłem. Nagle facet odwraca się i widzę najgorszego mężczyznę na świecie.
  – Lily?
  –  W..uj..ek?

Rozdział 23

Lily Po raz setny próbuje się dodzwonić do Jorge ale nic z tego, nie wiem obraził się czy co. Ostatnio nie mogę z nikim pogadać. Dar...