Nathalie
Przez następną godzinę bawimy się cudownie, ale czas wracać. Wsiadamy do samochodu i podążamy do hali. Gdy jesteśmy na miejscu dostajemy się do środka i udajemy, że nic się nie stało.
-Nareszcie się książę pojawił!
Krzyczy wściekły menadżer
-O co ci chodzi?
Pyta Luke podchodząc do niego
-Jak o co? Gdzieś ty był?! Jutro koncert, a ty takie coś odwalasz?!
-Oj no przepraszam.
-Dziś ci odpuszczę, ale jutro wszyscy przychodzicie godzinę wcześniej na próbę
Mówi oschle menadżer i wychodzi. Luke podchodzi do mnie.
-Zwijamy się
-A chłopaki?
-Nie trafią?
Pyta i idzie prosto. Widać, że jest zły. Podążam za nim bez słowa sprzeciwu. Gdy docieramy do hotelu cały wieczór siedzę u niego w pokoju.
-Mogę dziś spać z tobą?
Pytam niepewnie spuszczając wzrok
-Jasne, a coś się stało?
Pyta troskliwie tuląc mnie
-Nie, ale nie zasnę dziś sama...
Mówię zawstydzona.
-Nathalie...muszę ci coś powiedzieć....
Luke patrzy mi w oczy, a ja milczę
-Kocham Cię
Mówi całując mnie. Ja po chwili oddaję pocałunek. Dalej wiadomo co się stało.
Rano
Wstaję wypoczęta. Gdy patrzę na godzinę zaczynam panikować.
-Luke!
Krzyczę szturchając go
-Co się stało?
Pyta zaspany
-Od godziny powinieneś być na próbie!
Wołam wstając i biegnąc do łazienki. Słyszę jak on też biega po pokoju i szuka ubrań. Po chwili jestem już wykąpana, umalowana i uczesana. Wychodzę z łazienki i razem z Luke'em pospiesznie jedziemy na próbę.
-Luke cholera jasna!
Krzyczy menadżer.
No tak kolejne krzyki... Opuszczam kulisy i idę usiąść na publikę z bólem głowy.
Lily
W samolocie
- Proszę o zapięcie pasów za chwile podchodzimy do lądowania. Otwieram oczy i stwierdzam, że dziś cały dzień będzie mnie boleć szyja, mogłam zabrać ze sobą jakąś poduszkę czy coś.
Obracam się do tyłu i muszę przyznać, że Jorge wygląda seksownie gdy śpi, nagle widzę jak zaczyna się budzić więc szybko wracam do poprzedniej pozycji i orientuje się, że nie ma koło mnie Ashley.
Szukam jej wzrokiem ale nigdzie jej nie ma, może jest w łazience skoro mowa o tym to chętnie z niej skorzystam i muszę sprawdzić czy aby się nie rozmazałam przez spanie.
Wstaje ze swojego miejsca i ruszam w kierunku toalety, gdy już mam złapać za klamkę słyszę jęki i dyszenie, przykładam ucho do drzwi i po chwili żałuje, że to zrobiłam szybko ulatniam się z stamtąd.
Nawet nie potrzeba patrzeć w lustro żeby nie wiedzieć, że pewnie wyglądam jak burak, napotykam spojrzenie Jorge lecz szybko odwracam wzrok w inną stronę, co to za ludzie nawet nie mogą poczekać tylko muszą robić to w samolocie, a co jak ktoś ma chorobę lotniczą i akurat ledwo by zdążył dobiec do toalety, a tu zamknięte. Chyba jednak nie przewidziałam tego, że to mogę być ja czemu muszę cierpieć na chorobę w prawie każdym środkiem transportu: autobus, tramwaj, autokar, pociąg i samolot. Chociaż mi samochód zostaję, nagle zaczyna mi się kręcić w głowie i chyba moje śniadanie zaczyna się buntować, mogłam nic nie jeść.
-Lily widziałaś może Ashley, za chwilę będziemy lądować i lepiej żeby wszyscy byli obecni.
-Może jest w łazience Panie Profesorze
-Wszystko w porządku?
-Tak, trochę źle się czuje ale niech Pan lepiej poszuka Ashley
Mężczyzna wstaje ze swojego miejsca i ostatni raz spogląda na mnie i rusza do łazienki szkoda, że nie będzie mi dane zobaczyć jego miny gdy ich zobaczy, a ja nie chcę widzieć swojej gdy jednak gorzej się poczuje i będę musiała biegnąć przed wszystkimi z zakrytą buzią do łazienki.
Z odchyloną głową czekam na rozwój akcji i po paru minutach widzę jakiegoś czterdziestolatka, zażenowanego Jorge i zadowoloną Ashley. Dziwne kto by się cieszył gdyby profesor przyłapał swojego ucznia na tym, z czystej ciekawości aż się jej zapytam.
-Czemu się tak szczerzysz?
-Bo mój plan idzie w dobrym kierunku
-Co? Nie do końca rozumiem
-To proste, żeby zachęcić do mnie jakoś Jorge muszę pokazać jak bardzo obeznana jestem w tym, potem w hotelu sam będzie mógł się przekonać.
-A kto to właściwie był? Ten mężczyzna z którym byłaś w kabinie
-Nie wiem, na pewno napalony staruch
Odwracam się w inną stronę i powstrzymuję się od wybuchnięcia śmiechem, ciekawe co powie na to Jorge gdy pokarzę mu nagranie z naszej rozmowy, tak nagrałam tą rozmowę jak to mówią przezorny zawsze ubezpieczony.
20 minut później
Właśnie wyjmuję mój bagaż i idę z innymi do hotelu po klucz do mojego pokoju, dzielę go jeszcze z jedną dziewczyną ale i tak wszyscy są lepsi w byciu współlokatorem od Ash, przy jej dzieleniu pokoju nawet nie mogłabym normalnie spać, chyba nie trzeba domyślać się dlaczego.
Piszę szybkiego smsa do Chrisa, że już jestem w Hiszpanii i na niego czekam, oczywiście muszę jeszcze napisać do mojej mamy żeby się nie martwiła i do Nathalie.
Dziś już pewnie nigdzie nie będziemy wychodzić ale jutro zamierzam wykorzystać ten dzień na opalaniu się, uzgodniliśmy z Chrisem, że spotkamy się na plaży. A dziś zamierzam rozpakować się pójść na kolację i spać.
niedziela, 19 marca 2017
piątek, 10 marca 2017
Rozdział 8
Miesiąc później
Nathalie
Aktualnie jesteśmy w Rzymie. Jest cudownie. Nie powiem tęsknię za Lily, za przyjaciółmi, a nawet za szkołą, ale nie zawsze mogę odwiedzić te piękne kraje... Teraz razem z 5SOS jedziemy do Koloseum.
-Słuchajcie zmiana planów, jedziemy na próbę.
Mówi Michael odczytując sms-a. Po chwili jesteśmy już w hali koncertowej. Zajmuję miejsce w pierwszym rzędzie na widowni i obserwuję próbę. Po pierwszej piosence podchodzi do mnie Luke.
-Podobało się?
Pyta szeptem przez co przechodzą mnie dreszcze.
-Bardzo
-Mam pomysł chodź ze mną
Mówi i wyciąga mnie na zewnątrz
-Co ty kombinujesz?
-Chodź jedziemy, puki nie zauważyli, że nas nie ma
Otwiera mi drzwi, po czym sam obchodzi samochód i zajmuje miejsce kierowcy.
-Umiesz jeździć?
-No wiesz, prawo jazdy nie daje się po znajomościach
Śmieje się chłopak po czym odjeżdżamy. Siedzę uważnie wpatrując się w drogę przed nami.
-Gdzie jedziemy?
Pytam przerywając ciszę panującą między nami.
-Jadę cię sprzedać
Śmieje się chłopak, a ja patrzę na niego przerażona
-Żartuję, niespodzianka
Mówi zmieniając biegi. Ja wykorzystuję tą sytuację i kładę swoją rękę na jego.
-Mam nadzieję
Szepczę patrząc na nasze ręce. Po niedługiej chwili zatrzymujemy się na jakimś parkingu.
-Chodź
Mówi chłopak wysiadając i podając mi rękę. Dochodzimy na wzgórze z którego widać przepiękny krajobraz jeziora i drzew. Dziwi mnie te, że na miejscu jest koszyk i koc.
-Kiedy to przygotowałeś?
Pytam patrząc mu w oczy
-To nie jest ważne
Uśmiecha się czarująco
Lily
Ostatni raz zaglądam do walizki w upewnieniu się czy aby na pewno niczego nie zapomniałam i po chwili mogę zanieść walizkę do przedpokoju na jutrzejszy wyjazd.
Jestem tym trochę przerażona za niecałą dobę opuszczę na tydzień moją mamę i moje dwie wariatki z którymi już się pożegnałam, no i jeszcze Chris ale do niego nie mogę się dodzwonić.
Miałam nadzieje, że jeszcze uda nam się porozmawiać przed naszą tygodniową rozłąką chociaż na te pół godziny.
I muszę przyznać, że mój angielski się trochę poprawił ale i tak nie jest tak dobrze jakby chciał Jorge.
Ale już nie mogę się doczekać jego miny gdy usłyszy jak perfekcyjnie umiem mówić po hiszpańsku, moja rodzina od strony taty jest z Argentyny więc umiem to i owo, że umiem mówić po hiszpańsku wiedzą tylko cztery osoby moje dwie przyjaciółki, moja mama i Nathalie. Strasznie za nią tęsknie ale i jednocześnie zazdroszczę ma możliwość zobaczenia tyle miejsc na ziemi, a ja?
Na tydzień wyjadę do ciepłego kraju gdzie będę się opalać na plaży i wrócę do tej szarej rzeczywistości. Nagle słyszę dzwonek do drzwi i krzyk mojej mamy, że mam gościa.
Moim oczom ukazuję się Chris, jestem zdziwiona jego nagłym przyjściem ale i cholernie szczęśliwa,
-Chyba się mnie nie spodziewałaś, przynajmniej tak mi mówi twoja mina.
-No może trochę ale cieszę się, że mogę przytulić mojego chłopaka bo za jeden dzień nie zobaczę go przez jeden długi tydzień.
-A jak już o tym wyjeździe mowa to mam dla ciebie bardzo dobrą wiadomość.
-Zamieniam się w słuch.
-Pamiętasz jak ci mówiłem, że jak wygramy mecz to wyjeżdżamy na zawody do innego kraju które będą trwać aż tydzień?
-Tak, nawet już miałam w ciebie coś rzucić, bo nie mogłam znieść tych twoich głupawek po wygranym meczu, jeszcze chwila a pomyślałabym, że brałeś coś przed meczem.
-Bardzo zabawne, ten wyjazd jest już jutro i nie zgadniesz gdzie wyjeżdżamy.
-No nie wiem
-Do Hiszpanii!!!!
-Co?! Skarbie nawet nie wiesz jak się cieszę, czyli chcesz powiedzieć, że to będzie taki nasz romantyczny wyjazd? Oczywiście z klasą ale kto by się nimi przejmował.
-Rano będę miał treningi, po południu będę cały twój, a w piątek mecz później cały weekend odpoczynku.
-Nadal nie mogę uwierzyć.
-To samo usłyszę z twoich ust jak zobaczysz mnie w samych kąpielówkach.
-Ale śmieszny jesteś, normalnie padłam ze śmiechu.
-Padniesz to na plaży na mój widok. A teraz zabieram cię do kina na horror, wyszedł jakiś nowy.
-Mam nadzieje, że chociaż jakiś dobry bo zanudzę się na śmierć.
Ranek
Jadę z moją mamą na lotnisko gdzie mamy zbiórkę cieszę się, że moja mama postanowiła mnie pożegnać tuż przed wylotem między innymi dlatego wzięła sobie dziś wolne.
Z Chrisem umówiliśmy się, że jak już będziemy na miejscu spotkamy się na plaży, oczywiście on
wymyślił miejsce spotkania cwaniak. Oczywiście prawie wszędzie chodzimy całą klasą, nie można się rozdzielać przynajmniej tak oznajmił nam Jorge.
Pół godziny później macham mojej mamie z odprawy gdzie wszyscy idą w stronę samolotu mi przypadło miejsce z Ashley czyli jak by to delikatnie powiedzieć szkolną dziwką, oczywiście zaraz przed nami siedzi Profesor Jorge czyli nowa fantazja Ashley pochwaliła się, że na szkolnej wycieczce spróbuje go przelecieć.
Może to i głupi pomysł ale można zobaczyć odporność naszego profesorka na takie tapeciary, czy jej ulegnie i pożegna się z pracą lub jeszcze bardziej będzie ją trzymać na dystans, no cóż zapowiada się długa i męcząca podróż.
Nathalie
Aktualnie jesteśmy w Rzymie. Jest cudownie. Nie powiem tęsknię za Lily, za przyjaciółmi, a nawet za szkołą, ale nie zawsze mogę odwiedzić te piękne kraje... Teraz razem z 5SOS jedziemy do Koloseum.
-Słuchajcie zmiana planów, jedziemy na próbę.
Mówi Michael odczytując sms-a. Po chwili jesteśmy już w hali koncertowej. Zajmuję miejsce w pierwszym rzędzie na widowni i obserwuję próbę. Po pierwszej piosence podchodzi do mnie Luke.
-Podobało się?
Pyta szeptem przez co przechodzą mnie dreszcze.
-Bardzo
-Mam pomysł chodź ze mną
Mówi i wyciąga mnie na zewnątrz
-Co ty kombinujesz?
-Chodź jedziemy, puki nie zauważyli, że nas nie ma
Otwiera mi drzwi, po czym sam obchodzi samochód i zajmuje miejsce kierowcy.
-Umiesz jeździć?
-No wiesz, prawo jazdy nie daje się po znajomościach
Śmieje się chłopak po czym odjeżdżamy. Siedzę uważnie wpatrując się w drogę przed nami.
-Gdzie jedziemy?
Pytam przerywając ciszę panującą między nami.
-Jadę cię sprzedać
Śmieje się chłopak, a ja patrzę na niego przerażona
-Żartuję, niespodzianka
Mówi zmieniając biegi. Ja wykorzystuję tą sytuację i kładę swoją rękę na jego.
-Mam nadzieję
Szepczę patrząc na nasze ręce. Po niedługiej chwili zatrzymujemy się na jakimś parkingu.
-Chodź
Mówi chłopak wysiadając i podając mi rękę. Dochodzimy na wzgórze z którego widać przepiękny krajobraz jeziora i drzew. Dziwi mnie te, że na miejscu jest koszyk i koc.
-Kiedy to przygotowałeś?
Pytam patrząc mu w oczy
-To nie jest ważne
Uśmiecha się czarująco
Lily
Ostatni raz zaglądam do walizki w upewnieniu się czy aby na pewno niczego nie zapomniałam i po chwili mogę zanieść walizkę do przedpokoju na jutrzejszy wyjazd.
Jestem tym trochę przerażona za niecałą dobę opuszczę na tydzień moją mamę i moje dwie wariatki z którymi już się pożegnałam, no i jeszcze Chris ale do niego nie mogę się dodzwonić.
Miałam nadzieje, że jeszcze uda nam się porozmawiać przed naszą tygodniową rozłąką chociaż na te pół godziny.
I muszę przyznać, że mój angielski się trochę poprawił ale i tak nie jest tak dobrze jakby chciał Jorge.
Ale już nie mogę się doczekać jego miny gdy usłyszy jak perfekcyjnie umiem mówić po hiszpańsku, moja rodzina od strony taty jest z Argentyny więc umiem to i owo, że umiem mówić po hiszpańsku wiedzą tylko cztery osoby moje dwie przyjaciółki, moja mama i Nathalie. Strasznie za nią tęsknie ale i jednocześnie zazdroszczę ma możliwość zobaczenia tyle miejsc na ziemi, a ja?
Na tydzień wyjadę do ciepłego kraju gdzie będę się opalać na plaży i wrócę do tej szarej rzeczywistości. Nagle słyszę dzwonek do drzwi i krzyk mojej mamy, że mam gościa.
Moim oczom ukazuję się Chris, jestem zdziwiona jego nagłym przyjściem ale i cholernie szczęśliwa,
-Chyba się mnie nie spodziewałaś, przynajmniej tak mi mówi twoja mina.
-No może trochę ale cieszę się, że mogę przytulić mojego chłopaka bo za jeden dzień nie zobaczę go przez jeden długi tydzień.
-A jak już o tym wyjeździe mowa to mam dla ciebie bardzo dobrą wiadomość.
-Zamieniam się w słuch.
-Pamiętasz jak ci mówiłem, że jak wygramy mecz to wyjeżdżamy na zawody do innego kraju które będą trwać aż tydzień?
-Tak, nawet już miałam w ciebie coś rzucić, bo nie mogłam znieść tych twoich głupawek po wygranym meczu, jeszcze chwila a pomyślałabym, że brałeś coś przed meczem.
-Bardzo zabawne, ten wyjazd jest już jutro i nie zgadniesz gdzie wyjeżdżamy.
-No nie wiem
-Do Hiszpanii!!!!
-Co?! Skarbie nawet nie wiesz jak się cieszę, czyli chcesz powiedzieć, że to będzie taki nasz romantyczny wyjazd? Oczywiście z klasą ale kto by się nimi przejmował.
-Rano będę miał treningi, po południu będę cały twój, a w piątek mecz później cały weekend odpoczynku.
-Nadal nie mogę uwierzyć.
-To samo usłyszę z twoich ust jak zobaczysz mnie w samych kąpielówkach.
-Ale śmieszny jesteś, normalnie padłam ze śmiechu.
-Padniesz to na plaży na mój widok. A teraz zabieram cię do kina na horror, wyszedł jakiś nowy.
-Mam nadzieje, że chociaż jakiś dobry bo zanudzę się na śmierć.
Ranek
Jadę z moją mamą na lotnisko gdzie mamy zbiórkę cieszę się, że moja mama postanowiła mnie pożegnać tuż przed wylotem między innymi dlatego wzięła sobie dziś wolne.
Z Chrisem umówiliśmy się, że jak już będziemy na miejscu spotkamy się na plaży, oczywiście on
wymyślił miejsce spotkania cwaniak. Oczywiście prawie wszędzie chodzimy całą klasą, nie można się rozdzielać przynajmniej tak oznajmił nam Jorge.
Pół godziny później macham mojej mamie z odprawy gdzie wszyscy idą w stronę samolotu mi przypadło miejsce z Ashley czyli jak by to delikatnie powiedzieć szkolną dziwką, oczywiście zaraz przed nami siedzi Profesor Jorge czyli nowa fantazja Ashley pochwaliła się, że na szkolnej wycieczce spróbuje go przelecieć.
Może to i głupi pomysł ale można zobaczyć odporność naszego profesorka na takie tapeciary, czy jej ulegnie i pożegna się z pracą lub jeszcze bardziej będzie ją trzymać na dystans, no cóż zapowiada się długa i męcząca podróż.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Rozdział 23
Lily Po raz setny próbuje się dodzwonić do Jorge ale nic z tego, nie wiem obraził się czy co. Ostatnio nie mogę z nikim pogadać. Dar...
-
Nathelie Około godziny 17 wszyscy zwijają się do hotelów i zostajemy sami. Nareszcie. Wychodzę z wody i staje na brzegu patrząc na morz...
-
Ból, strach i ciemność to co przeżywam w tej chwili ale zacznę od początku zaczekajcie na pierwszy rozdział a wszystko wam opowiem . ...
-
Lily Patrzę na nowego profesora od angielskiego i nie potrafię uwierzyć, to on mnie wtedy uratował ale to też mógłby być tylko wytwór mo...

