piątek, 10 marca 2017

Rozdział 8

Miesiąc później
Nathalie

Aktualnie jesteśmy w Rzymie. Jest cudownie. Nie powiem tęsknię za Lily, za przyjaciółmi, a nawet za szkołą, ale nie zawsze mogę odwiedzić te piękne kraje... Teraz razem z 5SOS jedziemy do Koloseum.
-Słuchajcie zmiana planów, jedziemy na próbę.
Mówi Michael odczytując sms-a. Po chwili jesteśmy już w hali koncertowej. Zajmuję miejsce w pierwszym rzędzie na widowni i obserwuję próbę. Po pierwszej piosence podchodzi do mnie Luke.
-Podobało się?
Pyta szeptem przez co przechodzą mnie dreszcze.
-Bardzo
-Mam pomysł chodź ze mną
Mówi i wyciąga mnie na zewnątrz
-Co ty kombinujesz?
-Chodź jedziemy, puki nie zauważyli, że nas nie ma
Otwiera mi drzwi, po czym sam obchodzi samochód i zajmuje miejsce kierowcy.
-Umiesz jeździć?
-No wiesz, prawo jazdy nie daje się po znajomościach
Śmieje się chłopak po czym odjeżdżamy. Siedzę uważnie wpatrując się w drogę przed nami.
-Gdzie jedziemy?
Pytam przerywając ciszę panującą między nami.
-Jadę cię sprzedać
Śmieje się chłopak, a ja patrzę na niego przerażona
-Żartuję, niespodzianka
Mówi zmieniając biegi. Ja wykorzystuję tą sytuację i kładę swoją rękę na jego.
-Mam nadzieję
Szepczę patrząc na nasze ręce. Po niedługiej chwili zatrzymujemy się na jakimś parkingu.
-Chodź
Mówi chłopak wysiadając i podając mi rękę. Dochodzimy na wzgórze z którego widać przepiękny krajobraz jeziora i drzew. Dziwi mnie te, że na miejscu jest koszyk i koc.
-Kiedy to przygotowałeś?
Pytam patrząc mu w oczy
-To nie jest ważne
Uśmiecha się czarująco

Lily

Ostatni raz zaglądam do walizki w upewnieniu się czy aby na pewno niczego nie zapomniałam i po chwili mogę zanieść walizkę do przedpokoju na jutrzejszy wyjazd.
Jestem tym trochę przerażona za niecałą dobę opuszczę na tydzień moją mamę i moje dwie wariatki z którymi już się pożegnałam, no i jeszcze Chris ale do niego nie mogę się dodzwonić.
Miałam nadzieje, że jeszcze uda nam się porozmawiać przed naszą tygodniową rozłąką chociaż na te pół godziny.
I muszę przyznać, że mój angielski się trochę poprawił ale i tak nie jest tak dobrze jakby chciał Jorge.
Ale już nie mogę się doczekać jego miny gdy usłyszy jak perfekcyjnie umiem mówić po hiszpańsku, moja rodzina od strony taty jest z Argentyny więc umiem to i owo, że umiem mówić po hiszpańsku wiedzą tylko cztery osoby moje dwie przyjaciółki, moja mama i Nathalie. Strasznie za nią tęsknie ale i jednocześnie zazdroszczę ma możliwość zobaczenia tyle miejsc na ziemi, a ja?
Na tydzień  wyjadę do ciepłego kraju gdzie będę się opalać na plaży i wrócę do tej szarej rzeczywistości. Nagle słyszę dzwonek do drzwi i krzyk mojej mamy, że mam gościa.
Moim oczom ukazuję się Chris, jestem zdziwiona jego nagłym przyjściem ale i cholernie szczęśliwa,
-Chyba się mnie nie spodziewałaś, przynajmniej tak mi mówi twoja mina.
-No może trochę ale cieszę się, że mogę przytulić mojego chłopaka bo za jeden dzień nie zobaczę go przez jeden długi tydzień.
-A jak już o tym wyjeździe mowa to mam dla ciebie bardzo dobrą wiadomość.
-Zamieniam się w słuch.
-Pamiętasz jak ci mówiłem, że jak wygramy mecz to wyjeżdżamy na zawody do innego kraju które będą trwać aż tydzień?
-Tak, nawet już miałam w ciebie coś rzucić, bo nie mogłam znieść tych twoich głupawek po wygranym meczu, jeszcze chwila a pomyślałabym, że brałeś coś przed meczem.
-Bardzo zabawne, ten wyjazd jest już jutro i nie zgadniesz gdzie wyjeżdżamy.
-No nie wiem
-Do Hiszpanii!!!!
-Co?! Skarbie nawet nie wiesz jak się cieszę, czyli chcesz powiedzieć, że to będzie taki nasz romantyczny wyjazd? Oczywiście z klasą ale kto by się nimi przejmował.
-Rano będę miał treningi, po południu będę cały twój, a w piątek mecz później cały weekend odpoczynku.
-Nadal nie mogę uwierzyć.
-To samo usłyszę z twoich ust jak zobaczysz mnie w samych kąpielówkach.
-Ale śmieszny jesteś, normalnie padłam ze śmiechu.
-Padniesz to na plaży na mój widok. A teraz zabieram cię do kina na horror, wyszedł jakiś nowy.
-Mam nadzieje, że chociaż jakiś dobry bo zanudzę się na śmierć.

Ranek

Jadę z moją mamą na lotnisko gdzie mamy zbiórkę cieszę się, że moja mama postanowiła mnie pożegnać tuż przed wylotem między innymi dlatego wzięła sobie dziś wolne.
Z Chrisem umówiliśmy się, że jak już będziemy na miejscu spotkamy się na plaży, oczywiście on
wymyślił miejsce spotkania cwaniak. Oczywiście prawie wszędzie chodzimy całą klasą, nie można się rozdzielać przynajmniej tak oznajmił nam Jorge.
Pół godziny później macham mojej mamie z odprawy gdzie wszyscy idą w stronę samolotu mi przypadło miejsce z Ashley czyli jak by to delikatnie powiedzieć szkolną dziwką, oczywiście zaraz przed nami siedzi Profesor Jorge czyli nowa fantazja Ashley pochwaliła się, że na szkolnej wycieczce spróbuje go przelecieć.
Może to i głupi pomysł ale można zobaczyć odporność naszego profesorka na takie tapeciary, czy jej ulegnie i pożegna się z pracą lub jeszcze bardziej będzie ją trzymać na dystans, no cóż zapowiada się długa i męcząca podróż.

1 komentarz:

  1. Przeczytałam każdy rozdział i mogę szczerze powiedzieć że są cudowne.W wolnej chwili zapraszam do siebie
    http://czarodziejska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Rozdział 23

Lily Po raz setny próbuje się dodzwonić do Jorge ale nic z tego, nie wiem obraził się czy co. Ostatnio nie mogę z nikim pogadać. Dar...