
Nathalie
Po tygodniu wychodzę ze szpitala. Na jednym z chodników zauważam chłopaka wyglądającego jak Calum...ale to nie możliwe...Przecież oni są w trasie....Niepewnie podchodzę do chłopaka i mówię niepewnie.
–Calum?
Chłopak odwraca się niepewnie
–Calum!
Wołam tuląc go mocno.
–Hej młoda! Co u ciebie?
–Co u mnie? Ja powinnam zapytać o to ciebie, czemu nie w trasie?
–Skończyliśmy szybciej tą trasę, bo się pożarliśmy. A ty w końcu powiesz co u ciebie?
–Dobra, ale chodź do parku
Mówię pokazując na miejsce. Ruszamy. Po chwili chłopak siada na ławce.
–Powiesz?
Pyta pokazując na miejsce obok siebie. Siadam obok niego i zaczynam niepewnie.
–Bo ja byłam w szpitalu..
–Co się stało?!
–Papierosy i alkohol...
–Luke mówił, że wcześniej też paliłaś.
Nie dał mi dokończyć
–Ale teraz jestem w ciąży!
Wykrzyczałam, ale po chwili także rozpłakałam
–CO? Z kim?
Oczy prawie wyleciały mu z oczodołów
–Z Luke'iem....
Mówię cicho
–On wie?
–Nie i nie ma się dowiedzieć, chcę wychować je sama, bez niego i jego pieprzonych pieniędzy, proszę nie mów mu nic...
–Nathalie...
–Proszę...
–Nie powiem...
Dalsza część rozmowy przebiegła lepiej, a pół godziny już się śmiejemy. Do domu wracam o 20. Zauważam, że nie ma Lily. Próbuję się do niej dodzwonić, ale na marne.
Lily
Ten tydzień minął mi bardzo szybko, chociaż wcale się nie dziwię jak leżałam w łóżku lub przepisywałam notatki Ashley. Polubiłam tą dziewczynę, mimo iż ma inne upodobania to można się z nią zaprzyjaźnić, a co do telefonu to go wyłączyłam nie chce teraz z nikim rozmawiać, Ashley też prosiłam by na uczelni nie mówiła nikomu gdzie teraz przebywam, chociaż z tego co mi mówiła tylko nasz wychowawca pytał się raz czy ktoś ma ze mną kontakt. W tym momencie pakuje wszystkie rzeczy które ze sobą miałam na ten tydzień, Daren zaproponował mi żebym zamieszkała z nim, ma jeden wolny pokój i wyszło by taniej, a ja od jutra zaczynam pracować po wykładach w centrum handlowym w sklepie odzieżowym, i wracam jutro na uczelnie i do domu trzeba wyrwać się z tego kokonu wreszcie.
–Na pewno nie chcesz zostać jeszcze?
– Nie Ash, ale jak chcesz możesz zawsze przyjść do mnie. – Biorę resztę moich rzeczy i kieruje się do samochodu Darena który chyba odpuścił Ashley, i normalnie rozmawia z dziewczyną.
– Możemy wpaść jeszcze do twojego domu, bo nie chce mi się tak w kółko latać. – Przystaję na ten pomysł i żegnam się jeszcze tylko z Ash po czym wsiadam do samochodu i od razu ruszamy.
– Widziałam jak dobrze rozmawiało ci się z Ashley. – Chyba się spiął bo, wyprostował się i zaczął się bardziej skupiać na drodze.
– Nie mam pojęcia co ty już wymyśliłaś sobie w tej główce, ale zacząłem ją tolerować tylko dla tego, że zachowała się lepiej niż twoja matka.
Auć, chociaż ma trochę racji. Może dla tego wolę teraz pojechać zabrać moje rzeczy, bo moja matka jest teraz w pracy a Nathalie w szkole i nie chce ich widzieć. Po dziesięciu minutach wchodzę do mojego pokoju, przepraszam dawnego pokoju i zaczynam pakować swoje rzeczy w kartony, po chwili Daren dołącza do mnie żeby poszło szybciej chociaż nie jestem pewna co do tego szybciej jak ciągle pcha te swoje łapska w moją bieliznę!
–To był ostatni karton, że to wszystko zmieściło się w bagażniku.
– Ja tam się wcale bym nie zdziwił gdyby się nie zmieściło, no co się tak gapisz jesteś przecież dziewczyną.
–Planujesz gdzieś wyjechać na wakacje?
–Pewnie na dwa tygodnie gdzieś , a co?
–Nic tak pytam, bo wakacje już za prawie nie całe trzy tygodnie.
–Spokojnie, jak ja pojadę na te dwa tygodnie to będziesz miała całą chatę dla siebie, tylko chce mieć u siebie czysto w pokoju.
–O czym ty do mnie mówisz?
–No o tobie i twoim osobistym profesorze.
–Tobie to tylko coś powiedzieć! – Zapomniałam wspomnieć, że powiedziałam jemu o naszym krótkim romansie z Jorge u jego w domu, a on już zaczyna pytać kiedy znowu się spotkamy.
Włączam telefon i zauważam kilka nieodebranych połączeń od Nathalie, teraz sobie o mnie przypomniała. – Długo jeszcze będziemy jechać?
– Chyba nie chcesz teraz mnie o to ciągle pytać jak osioł ze shreka? Będziemy za jakiś moment.
Po chwili mogę spokojnie wysiąść z auta i wziąć ze sobą kilka rzeczy z bagażnika, a resztę zostawię Darenowi do wzięcia. Cały dzień będę rozpakowywać i układać swoje rzeczy i cieszy mnie to, że w drzwiach od mojego pokoju jest zamek czyli odrobina prywatności przed Darenem.
Cudowny rozdział czekam z niecierpliwością na kolejny.
OdpowiedzUsuń