piątek, 26 maja 2017

Rozdział 14


4 dni później

Lily

Nathalie jest nadal w rozsypce chociaż wcale się nie dziwię, z tego co się orientuję to moja klasa już dziś wraca z wycieczki a jutro pierwszy dzień na uczelni, przeczuwam duży opieprz jeżeli chodzi o mnie i nie powiedzenie nikomu o moim nagłym wyjeździe ale to nie tak mocno mnie martwi tylko stan Nath cały czas wymiotuje i źle się czuję a wątpię, że to grypa żołądkowa mam takie podejrzenia lecz nie chce wzbudzać paniki. Rozmawiałam też z mamą o mieszkaniu i przyjęła to dosyć dobrze chyba ten facet zaczął mieć na nią dobry wpływ bo wręcz promienieje, ale za pewne gdzieś tak za trzy miesiące mogłabym myśleć o przeprowadzce, na chwilę obecną studiuje a za tydzień zaczynam swoją pierwszą pracę w jakimś butiku a teraz czekam na Darena który oczywiście się spóźnia jak to zwykle. Chcę już do niego dzwonić ale w ostatnim momencie wchodzi do kawiarni i rzuca do mnie przepraszający uśmiech.
-Jestem ciekawa czy na mój pogrzeb też byś się tak spóźnił, cześć
-Hej, a co już go planujesz? Mam nadzieje że jestem w twoim testamencie
-Bardzo śmieszne, a teraz słuchaj moja mama zgodziła się mi pomóc jeśli chodzi o te mieszkanie
-Tak!? To świetnie kiedy mam ci pomóc w przeprowadzce?
-Spokojnie, najpierw chce zaliczyć ten rok i mieć na pierwszy czynsz czyli ujmując gdzieś tak za trzy miesiące
-Nie śmieszne, a co tam u was w domu? O której spotkania samotnych singielek?
-Weź się przymknij, aaa właśnie co tam u twojej dziewczyny co? Ach zapomniałam nie masz dziewczyny
-Nie no na poważnie pytam
-Ja się trzymam, gorzej z Nathalie po przyjeździe jakoś gorzej się czuje, wymiotuje jakaś taka nieswoja jest
-Czyżby nasz gwiazdor i twoja siostra już zdążyli zaliczyć wpadkę?
- Nie wiem później się jej spytam
I  tak o to minęło nam półtorej godziny na gadaniu o wszystkim teraz idę na poważną rozmowę z moją siostrą. Wchodzę bez pukania i tak jak przewidziałam leży w łóżku, przysiadam się do niej i zaczynam dosyć dla mnie krępującą rozmowę.
-Nath, możemy pogadać?
- Pewnie, o co chodzi?
-Nadal źle się czujesz? Chce ci się wymiotować?
-Tak, głównie jak czuje jakiś zapach jedzenia lub tak po prostu
-Oj to nie dobrze, a czy zdarzyło się coś więcej po między tobą a Arthurem?
-No wiesz, trasa i w ogóle
-Czyli tak, a nie spóźnia ci się przypadkiem okres?
-Czekaj jeżeli o to chodzi to powinnam go mieć już od dwóch dni, BOŻE LILY A JAK JESTEM W CIĄŻY?!
-Cicho nie drzyj się tak jeszcze mama niech się dowie, poczekaj niech pomyślę jeżeli do jutra będziesz miała te mdłości to kupię test ciążowy na wszelki wypadek wezmę dwa a później może pójdziemy do ginekologa jasne? A teraz idź spać jest późno dobranoc
-Dobranoc, i dziękuje Lily
-Od tego są siostry

Ranek

Okej, jestem aktualnie w drodze do mojej sali, wcześniej wpadłam do apteki po testy bo Nathalie wcale się nie poprawiło ,a teraz chce sobie palnąć w łeb bo oczywiście najpierw zrobię a później pomyślę, czemu nie mogłam ich kupić jak będę wracać tylko teraz będę się bać, że ktoś zobaczy w mojej torbie i pomyśli że to ja jestem w ciąży, chociaż to nie możliwe bo nigdy tego nie robiłam z chłopakiem  ale no nic. Po godzinie mogę spokojnie opuścić salę jakoś nikt specjalnie nie patrzył na mnie po moim zniknięciu z Hiszpanii czyli nic chyba się takiego nie stało. Nagle koło mnie staje Jorge z dosyć wkurzoną miną i to raczej nie wróży nic dobrego dla mnie.
-Do mojego gabinetu, teraz
Czego się nie robi dla rodziny ale no nic cza ponieść konsekwencje swoich działań tylko kto w tych czasach tak mówi? Ale nic teraz stoję sobie w jego gabinecie i czekam na opieprz.
-Co ci przyszło do głowy żeby wrócić do domu bez poinformowania mnie nawet kogoś innego o tym!
-Przepraszam
-Szczerze mam gdzieś te przepraszam ja normalnie odchodziłem od zmysłów na tej wycieczce! Myślałem, że cię ktoś porwał nic żadnej zostawionej  wiadomości, oczywiście kara cię nie ominie zostajesz dziś i cały miesiąc po lekcjach do siedemnastej
-CO?! Nie może Pan mi tego zrobić chociaż nie dzisiaj. Chce postawić moją torebkę na krześle lecz ta leci na podłogę rozsypując wszystkie rzeczy w tym na pierwszym planie dwa testy, ja to mam szczęście chcę to wszystko szybko pozbierać lecz za późno Jorge bierze w swoje ręce opakowanie po teście, czy ma ktoś pistolet bo ja chętnie odkupie.
-Czy ty jesteś w ciąży? Przepraszam, nie chciałem na ciebie wrzeszczeć to raczej nie jest dobre denerwować kobiety w takim stanie.
-Niech Pan nie kusi bo jeżeli przez to Pan byłby dla mnie milutki to jeszcze to przemyśle, ale to dla mojej siostry nie dla mnie
-Starsza czy młodsza?
-Młodsza, ostatnia klasa liceum dla tego ja wole raczej z tym poczekać bo później opss i wpadka
Jasna cholera czy ja mu właśnie oznajmiłam, że jestem dziewicą? Tą rozmowę możemy zaliczyć do najbardziej zażenowanych w całym moim życiu.
-Nie słyszał Pan tego ostatniego zdania
-Nie do końca rozumiem, wstydzisz się tego że nigdy jeszcze tego nie robiłaś czy swoich poglądów wobec twoich  intymnych decyzji?
-Raczej tego, że powiedziałam to Panu, to widzimy się po czternastej?
- Tak do zobaczenia
Po sześciu godzinach przeglądam jakieś wiadomości i myślę co powinnam zabrać ze sobą na jutrzejsze przesiadywanie po lekcjach przez cały okrągły miesiąc, lecz poduszka i jakaś muzyka to da się przeżyć. Nie wiem czy to z przegrzania i że słońce tak świeci na mnie przez okna czy ja taka cały czas byłam bo nie wiem jak mogłam pomyśleć, że Jorge wygląda seksownie w tym garniturze i przy zwykłym sprawdzaniu prac. Ale skoro aż tak zależało mu na moim towarzystwie tutaj to czemuż to nie miałabym tego wykorzystać. Podchodzę do jego biurka i siadam na skrawku przyciągając jego uwagę, uśmiecham się do niego i wyrywam mu kartkę z dłoni po czym sama patrzę co to jest i akurat fartem trafiłam na moją pracę, cztery z plusem no nieźle lecz szybko to mija bo Jorge odbiera mi kartę.
-Jeszcze chwila a obniżę ci to, i co to całe przedstawienie ma znaczyć?
-Proszę Pana mogę już sobie pójść? Tak strasznie mi się nudzi
-Trzeba było o tym pomyśleć jak pakowałaś się do samolotu
-No, ale to była sytuacja kryzysowa, a poza tym to trwało jakieś dwa tygodnie nie cały miesiąc
-Przynajmniej na następny raz będziesz bardziej rozsądna
-Ale z Pana sknera, szkoda mi twojego rodzeństwa jeżeli masz oczywiście.
-Tak się składa, że też mam młodszego brata który już jest ojcem, więc wiem jak to jest
-Naprawdę?! Czyli masz już siostrzeńca lub siostrzenicę, słodko pewnie wyglądasz z dzieckiem, to znaczy nie bierz tego na poważnie
-A umiesz być poważna w ogóle?
-Jak każdy, tylko teraz nie specjalnie, a ile miał twój brat gdy został ojcem?
-Jakieś siedemnaście, teraz ma już dwadzieścia a Elizabeth ma już jakieś trzy latka
-Ja się boje bo jeżeli Nath będzie w ciąży to będzie jej trudniej w szkole i dalej, a to jej ostatni rok
-No ale przecież będzie mogła liczyć na was
-Taak, ale ja nie za bardzo przepadam za małymi dziećmi
-No to raczej wtopa.

Nathalie

Do 14:00 nie byłam w stanie wstać z łóżka, ale gdy tylko lepiej się czuję dzwonię do Lucy i umawiamy się na spotkanie. Spotykamy się Starbucks-ie. Ja biorę Strawberries & Crème Frappuccino, a Lucy Caramel Crème Frappuccino. Rozmawiamy chwilę, aż w  końcu zaczynam temat dręczący mnie od kilku dni.
-Lucy... muszę Ci coś powiedzieć...
Mówię nieśmiało 
-Tak kochana
Pyta upijając łyka Frappuccino.
-Ja mam pewne podejrzenia...
-Jakie?
-Ja mogę być w ciąży...
-Co?! Ale jak?! Kiedy?!
-To co słyszysz i to jeszcze nie pewne, Lily ma przynieść mi testy. Właśnie muszę wracać, bo Lily zaraz będzie w domu...bardzo się boję, ale muszę spojrzeć prawdzie w oczy. Jak już poznam wynik to dam Ci znać.
Mówię, przytulam przyjaciółkę na pożegnanie, a następnie wracam do domu.

Około godziny 17


Do domu wraca Lily

-Hejj
Mówię jedząc popcorn w salonie.
-Siema, sorry że tak długo, ale do końca miesiąca muszę siedzieć w kozie, ale to nic trzymaj testy i leć szybko je robić, mama napisała że wróci później więc jest czas.
-Dobra, ale jak będę to jak jej to powiemy?
Pytam cicho
-Nie mam pojęcia ale jakby co będziesz za niedługo mogła zatrzymać się u mnie na jak długo będziesz chciała.
-Wyprowadzasz się?!
-Dopiero jak skończę ten rok na studiach, ale spokojnie daleko nie ucieknę, a teraz leć rób te testy
-No dobrze...
pobiegłam na górę. po 10 minutach zeszłam zapłakana.
-Nie płacz skarbie, testy mogą kłamać lub były przeterminowane, jutro pójdziemy do ginekologa i będzie jasne okej?
-BOJĘ SIĘ
rozpłakałam się  jeszcze bardziej i przytuliłam siostrę
-Nawet jeżeli będziesz w ciąży to możesz na mnie liczyć, pomogę ci
-Ale szkoła...NAUKA, praca, znajomi, imprezy... co ja z tym wszystkim zrobię?
Pytam i biegnę do pokoju załamana

Jutro godz. 9.00 Lily

Próbuje dodzwonić się do Darena w celu podwózki ale nikt nie ma czasu lub ma coś teraz ważnego do roboty, mamę wole nie mieszać w to teraz a ginekolog jest godzinę piechotą bo akurat tylko ten był wolny w ten dzień. A ja teraz nie wiem jak tam dotrzeć bo wizytę mamy o 15:00 a ja muszę siedzieć w kozie do siedemnastej ale w tym moja głowa żeby dotrzeć na czas. Za pięć minut powinnam pójść do wyznaczonej sali by siedzieć i się nudzić przez trzy godziny, dlatego mam już plan w który muszę wtajemniczyć Jorge, otwieram drzwi do sali i idę w stronę biurka przy którym już czeka na mnie Pan Jorge, zatrzymuje się przy nim i zaczynam swoją przygotowaną przemowę.
-Mam do Pana taką tycią prośbę
-Zapomnij, nie wypuszczę cię wcześniej a teraz usiądź na swoim miejscu
-Ale nie wiesz dokładnie o co mi chodzi
-Mam się bać?
-Wiesz mamy już z moją siostrą zaplanowaną wizytę u ginekologa a ta wizyta zaczyna się o 15:00
a to jest jedyny wolny termin najbliższy z możliwych a tam piechotą się idzie jakąś godzinę a samochodem było by szybciej, a Pan ma samochód i  czy nie mógłbyś nas tam podwieźć? Później możemy tu wrócić i będę siedzieć do tej siedemnastej, proszę
-Dziś wyjątkowo mogę darować ci tą kozę ale nigdy więcej
-Naprawdę, jejku tak strasznie dziękuje.
-Dobra, zadzwoń do siostry i zabieram was
-Dwie minuty i wracam
Pół godziny później czekam na Nathalie która jest już w środku a my z Jorge siedzimy na korytarzu i obserwujemy kobiety w zaawansowanej ciąży które cieszą się z mężem i pokazują zdjęcia ich jeszcze nie naradzonego dziecka, Nath nie może liczyć na Arthura w tej sytuacji, co na pewno nie pomaga.
Nagle drzwi od gabinetu otwierają się a po chwili wychodzi z nich Nathalie która od razu przytula mnie do siebie i zanosi się większym płaczem. Na pewno będę jej pomagać bo od tego ma się starszą siostrę.


1 komentarz:

  1. Nathalie jest w ciąży i martwi się jak sobie poradzi.Piły musi siedzieć w kozie.Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń

Rozdział 23

Lily Po raz setny próbuje się dodzwonić do Jorge ale nic z tego, nie wiem obraził się czy co. Ostatnio nie mogę z nikim pogadać. Dar...