wtorek, 24 stycznia 2017

Rozdział 4


   
Nathalie

Luke nie zjawia się dość długo, bo minęło już ponad 20 minut. Biorąc pod uwagę to, że jest zimno wstaję i wychodzę. Wracam do domu. Dzwoni do mnie mama....
-Tak mamo?
Pytam jakby  nigdy nic.
-Zbieraj się, Lily jest w szpitalu....
-Co?! Jak to się stało?! 
Zapytałam ubierając buty
-Opowiem ci po drodze. Gdzie jesteś?
-W domu i jestem ubrana.
-Za 5 minut będę.
Rozłączyła się, a ja szybko wyjmuję gumę do żucia. 
Mama już po 5 minutach podjeżdża i zachęca mnie ruchem ręki do wejścia do pojazdu. Zajęłam miejsce z tyłu. Zapinam pasy, a mama wyjeżdża z podjazdu.
-To powiesz mi w końcu co jej się stało?
Pytam przerywając ciszę.
-Lekarz mówił, że potrącił ją samochód i jest śpiączce...
Mówi ze łzami w oczach. Ja nie umiem wykrztusić z siebie ani jednego słowa. W pewnym momencie odczytuję sms-a.


Już jestem na miejscu. Wcześniej zatrzymała mnie bardzo ważna sprawa.

Jest on od Luke'a. Olewam kompletnie wiadomość i siedzę wpatrzona w szybę. Po 10 minutach jesteśmy na miejscu. Nigdy nienawidziłam szpitali, a teraz gdy pomyślę, że leży tu moja siostra to robi mi się słabo. Podążam z mamą ku sali dziewczyny. Otrzymuję kolejną wiadomość, która sprawdza czy żyję. Odpisuję:

 Byłam na miejscu o 13. Teraz jestem u siostry w szpitalu. 

Zamykam okienko z wiadomościami i razem z rodzicielką jesteśmy już na miejscu. Gdy wchodzimy zamieram. Lily jest podłączona do dużej ilości maszyn...  Siadam obok niej, ale po chwili wychodzę z sali zapłakana. W tym samym momencie do szpitala wchodzi Luke.
-Co ty tu robisz?
Pytam spoglądając mu w jego błękitne tęczówki
-Zacząłem się martwić po tym sms-ie.
Wyznaje blondyn przytulając mnie
-Mo....moja sio...siostra jest po wypadku!
Mówię przez płacz.

Lily

Otwieram oczy i widzę białe pomieszczenie...szpital ostatnie co pamiętam to, no właśnie ja nawet nie pamiętam czemu się tu znalazłam!
Do środka wchodzi lekarz i mama, dziwne nie ma z nimi Nathalie czyżby się aż tak mną nie przejmowała?
-Dzień dobry Lily
-Dzień dobry
-Czy pamiętasz jak się tu znalazłaś?
-Nie..nie pamiętam
-Podobno wracałaś z imprezy i potrącił cię samochód, odzywa się mama.
Dziwne, moja głowa mówi mi że coś się tu nie zgadza ale może to nic wielkiego.
-Za parę godzin powinnaś być wypisana do domu, nie odniosłaś dużych obrażeń w wypadku więc nie widzę przeszkód wypisania cię, powiedział lekarz i wyszedł.
Już chciałam się odezwać ale przeszkodziła mi w tym moja mama.
-A jeśli chodzi o tą imprezę to bądź pewna, kara cię nie ominie, po czym wychodzi z pomieszczenia.

Nathalie

-Nathalie... Co to za chłopak?
Pyta moja mama wychodząc z sali Lily.
-Nikt ważny. Co z Lily?
Pytam odsuwając się od Luke'a ocierając łzy
-Obudziła się
-CO?! I TY DOPIERO TERAZ MÓWISZ?!
Wbiegam szybko do sali.
-Lily!
Krzyczę przytulając ją.

Lily

Po paru godzinach mogę opuścić szpital z siostrą i mamą. Wychodząc ze szpitala na twarzy pojawia mi się duży uśmiech spowodowany biegnącym do mnie Chrisem, szybko do niego biegnę i po chwili jestem w jego objęciach.
-Przepraszam kotek ale dopiero co się dowiedziałem, o wypadku i szpitalu, nic ci się nie stało?
-Nie wszystko jest w porządku lekkie skaleczenia. Posyłam mu uśmiech który odwzajemnia.
-To skoro nic takiego poważnego to co ty na to żeby jutro gdzieś wyskoczyć?
Już chce odpowiedzieć, ale przerywa mi w tym moja mama.
-Lily nie może z tobą nigdzie iść, ma szlaban za imprezę więc jeśli chcesz możesz ją odwiedzać w domu ale na pewno żadnych wyjść. Popatrzyła jeszcze na nas i ruszyła z Nathalie i Luke'em do samochodu. No właśnie! Gdy ja sobie leżałam w łóżku szpitalnym moja siostra płakała w objęciach jakiegoś gwiazdora. Z moich przemyśleń wyrywa mnie głos mojego chłopaka.
-Poszłaś na imprezę i to beze mnie, foch! Odsuwa się ode mnie i udaję obrażoną minę,  chociaż mnie to bardziej przypomina ledwo duszącego w sobie wybuch śmiechu, po czym tak jak myślałam wybucha głośnym śmiechem, a wraz z nim i ja.
Jadąc do domu odpisywałam moim przyjaciółką o tym, że nic mi nie jest i nie muszą przyjeżdżać do mnie i że na pewno pojawię się na uczelni w poniedziałek.
Po paru godzinach leże na łóżku ucząc się do sprawdzianu z matematyki, nagle słyszę dzwonek
wydobujący się z mojego telefonu czyli nowa wiadomość, sięgam po telefon i patrzę kto jest nienormalny i wysyła mi wiadomość o pierwszej w nocy?! Boże jak ten czas szybko zleciał.

Jessica:
Mam super niusa!

Lilly:
To aż takie ważne, że musisz mi o tym mówić o pierwszej w nocy?

Jessica:
I tak nie spałaś :p

Lilly:
Fakt, dajesz.

Jessica:
Podobno jest nowy profesor od angola, ma już być w poniedziałek.

Lilly:
Po pierwsze skąd masz takie informację, a po drugie co z Panią Grant?

Jessica:
Jak masz chłopaka, który ma rodziców, którzy się przyjaźnią z dziekanem to ma się takie informację, a po drugie Pani Grant stwierdziła, że marzy jej się emerytura i bum!

No fakt Pani Grant może i była już stara, ale za to fajna u niej przynajmniej mogłam mieć jakoś trzy na koniec a jak teraz odeszła, oby ten nowy profesor nie był aż takim sknerą i nie robił kartkówek co trzy lekcję,  bo ja nie zdam, i tak już mam problemy z tym przedmiotem.
Zerkam jeszcze na zegarek i stwierdzam, że pora spać.

Nathalie

Gdy wróciliśmy do domu Luke posiedział u mnie do 20, a później przyjechał po niego kierowca. Aktualnie siedzę sama i przeglądam maile, których w ostatnim czasie zebrało się bardzo dużo. W pewnym momencie mój telefon daje o sobie znać. Sprawdzam wiadomość.


Luke
To kiedy następne spotkanie?

W sumie ta cała sytuacja jest dziwna. Czemu taka gwiazda jak Luke Hemmings chce się zadawać ze zwykłą licealistką? Nie odpowiadając wychodzę z wiadomości i zamykając laptop kładę się spać.

SOBOTA
Nathalie

Budzę się dość późno, bo o 11:30. Leniwie zwlekam się z łóżka i idę do łazienki, żeby chociaż trochę się ogarnąć. Następnie schodzę na dół gdzie siedzi już Lilly.
-Hej
Mówi Lilly z uśmiechem 
-Hej 
Odpowiadam i idę do kuchni by zrobić sobie mleko z płatkami. Z gotowym posiłkiem wracam do jadalni.
-Nie masz humoru?
Pyta Lilly gdy widzi, że nie odzywam się ani słowem
-Sama nie wiem. Powiesz mi coś?
-No słucham?
-Czemu Luke zwraca na mnie uwagę?
-Bo jest człowiekiem?
Zakpiła
-No, ale jest sławny.
-Bo to typowa gwiazdka. Zaliczyć cię chce.
Mówi poważnie
-On chyba taki nie jest.
-Zobaczymy
Naszą rozmowę przerywa dzwonek do drzwi. Idę otworzyć.
-Luke?
Pytam widząc chłopaka
-Tak Luke. Porywam cię księżniczko
mówi z uśmiechem
-Gdzie?
-Zobaczysz, a teraz chodź.
-Mamo mogę iść?
Pytam rodzicielkę gdy weszła do salonu
-Tak możesz, ale nie wracaj za późno
Mówi i idzie do kuchni. Ubieram buty i razem z Luke'em wsiadamy do samochodu jego kierowcy. Po 20 minutach jazdy wysiadamy przed wesołym miasteczkiem.
-Co ty wymyśliłeś?
Pytam odpalając papierosa.
-Dzień w wesołym miasteczku, a teraz papieros z ust i chodź się bawić.
Wziął mi papierosa i zgasił go ciągnąc mnie za rękę do wesołego miasteczka. Jesteśmy tam do wieczora. Potem odwozi mnie do domu. Zadowolona z całego dnia siadam w kuchni.
-I co?
Pyta Lilly wchodząc do pomieszczenie
-Ale z czym?
-Z Luke'em.
-Byliśmy w wesołym miasteczku i było zajebiście.
-Bo ty możesz z domu wychodzić.
-Ne trzeba było iść na imprezę.
-Jestem pełnoletnia!
-Ja też.
-Dobra nie kłóćmy się
Mówi i mnie przytula.
-jestem za
Mówię i oddaję uścisk.

Lily

Cała sobota i niedziela minęły nudno i szybko, nudno bo nigdzie nie mogłam wyjść tylko siedzieć w domu, przynajmniej Chris do mnie przychodził, a teraz trzeba zwlec się z tego bardzo wygodnego i ciepłego łóżka do uczelni. Po otrzeźwieniu się wybrałam komplet na dziś:

Po czym weszłam do kuchni i zaczęłam robić sobie śniadanie, gdy już wstawiałam naczynia do zmywarki do kuchni weszła moja siostra.
-Hej
-Hej
-Nie wyglądasz ciekawie
powiedziałam przyglądając jej się.
-Wiesz ty raczej już jesteś przyzwyczajona do siedzenia do późna ale ja nie.
-A czemuż to jeśli można wiedzieć siedziałaś do tak późna?
-Pisałam z Lu...z przyjaciółkami
Szybko zmieniała swoją odpowiedź.Popatrzyłam na nią z przymrużonymi oczami i pożegnałam się lecąc na uczelnie.Będąc już w środku zobaczyłam biegnącą w moją stronę Jessice a za nią spokojnie idącą Sophie, przystanęłam w miejscu i czekałam na rozwój akcji.
J:Nie uwierzysz, już tu jest
mówi zdyszana biegiem.
L:A może tak cześć, co u ciebie, jak się czujesz?
S:Spokojnie do mnie też tak wystrzeliła od razu
mówi zabawnym tonem patrząc na Jessice.
J:Dobra ale nie uwierzycie jaki on jest boski normalnie zazdroszczę ci Lily będziesz go miała na co dzień.
No tak zapomniałam wspomnieć Jessica i Sophie są na wydziale prawa i u nich częstszym przedmiotem jest matematyka niż angielski. Mnie już mniej cieszy nowy profesor i mam co do niego obawy, a co jeśli uweźmie się na mnie i będzie tylko czyhać na to aż popełnię jakiś błąd?
Z przemyśleń wyrwał mnie dzwonek informujący, że czas ruszyć na lekcję, a na jaką? Oczywiście mój ulubiony przedmiot czyli angielski (czujecie ten sarkazm).
Żegnam się z dziewczynami i ruszam pod salę do angielskiego, co tam zobaczyłam przywróciło moje jakże zapomniane wspomnienia z przed wypadku.

1 komentarz:

  1. Nadrobiłam wszystkie rozdziały i muszę przyznać, że historia jest świetnie napisana. Oczywiście fabuła całkowicie trafiła w mój gust. Przez te cztery rozdziały zdążyłam się już przywiązać do Lily i Nathalie. Mam nadzieje, że wkrótce pojawi się kolejny rozdział, wątek przystojnego nauczyciela Jorge jest genialny. Kiedy czytam chcę tylko więcej i więcej. Czekam na dalsze rozdziały tej cudownej historii ❤

    xoxox
    Diana

    OdpowiedzUsuń

Rozdział 23

Lily Po raz setny próbuje się dodzwonić do Jorge ale nic z tego, nie wiem obraził się czy co. Ostatnio nie mogę z nikim pogadać. Dar...