poniedziałek, 5 czerwca 2017

Rozdział 15


Nathalie

Rano

Po otworzeniu powiek stwierdzam, że jest dziś ten dzień, dzień w którym zbiorę się i wrócę do szkoły. Po wstaniu łóżka wykonuję wszystkie niezbędne czynności, biorę torbę i podążam na dół. Lily nie ma już w domu, ponieważ zaczynała zajęcia godzinę szybciej niż ja. Szybko wypijam herbatę i biegnę na autobus. Po 15 minutach wchodzę do szkoły. oczywiście oczy wszystkich skupione są na mojej osobie jednak ja nie przejmując się tym idę do mojej przyjaciółki Lucy. Ona bez słowa przytula mnie zapewniając, że będzie dobrze.

Godzina 17:30

Wszystkie lekcje minęły mi spokojnie, więc miałam trochę siły by pojechać na uczelnię Lily. Wsiadam do odpowiedniego autobusu i już  po chwili jestem na miejscu. Wchodzę do wielkiego budynku i udaję się w miejsce gdzie zwykle przesiaduje moja siostra. Po drodze zaczepia mnie jakiś chłopak.
-Cześć co tu robisz?
Pyta układając usta na kształt uśmiechu
-Aktualnie to idę do siostry.
odpowiadam wymijając go
-Tak? A jak siostra ma na imię?
-Lily.
-Ta Lily?
-Nie wiem o jakiej Lily mówisz, więc nie wiem co ci odpowiedzieć.
Zostawiam chłopaka, a już po chwili siedzę z siostrą na schodach
-Hej Lily, co to za chłopak?
Pytam pokazując na mojego poprzedniego rozmówcę
-A co? Zrobił Ci coś?
Pyta z troską
-Nie, ale zagadywał.
Odpowiadam zdziwiona jej reakcją.

Lily

Po odbywaniu kozy wychodzę z budynku i siadam na schodkach czekając na Nathalie, bo oznajmiła, że odwiedzi mnie i razem wrócimy do domu. Widzę jak już zmierza w moim kierunku lecz mój były Jack zatrzymuje ją i chyba podrywa, Nathalie nic z tego sobie nie robiąc olewa go i przysiada się do mnie, po czym po pięciu minutach siedzenia ruszamy do domu. Upewniając się że Nathalie jest u siebie wyciągam średniej wielkości pudełko trochę zakurzone ale nic, siadam na łóżku i otwieram moje pamiątki związane z Jack'em, tak byłam z nim rok temu za nim poznałam Chrisa, ale okazało się że od naszego chodzenia zdążył już przelecieć kilkoro dziewczyn w tym i Ashley, jakoś odechciało mi się chwilowo na niej mścić, ale na pewno później to zrobię nie daruje jej tym razem. W pudełku znajdują się zdjęcia, prezenty od niego ale jakoś nie mogłam tego wyrzucić, ale dobrze że Nathalie odrzuciła jego zaloty, dziwne by było gdyby po tym wszystkim zaczęła się umawiać.
Chowając wszystko zauważyłam na biurku moje wypracowanie z angielskiego które muszę oddać żeby podwyższyć sobie ocenę o pięć, tak zgadza się mam szansę na pięć! Szybko patrzę na zegarek, jest osiemnasta a miałam to oddać dzisiaj no, szlag by to trafił ale może Jorge został dziś dłużej na uczelni. Szybko chowam potrzebne rzeczy do torebki i biegnę na uczelnie, po dziesięciu minutach wchodzę do środka i pytam się sprzątaczek czy Pan Jorge jeszcze jest u siebie w gabinecie a jedna powiedziała że widziała jak wychodził a druga że kręcił się tu jeszcze, weź tu się do gadaj! Biegnę jak głupia do jego gabinetu ale jest zamknięty, świetnie teraz to już po ptakach, wychodzę z budynku i zmierzam do domu.
-Lily!
Odwracam się i widzę biegnącego Jorge w moją stronę, czyli cuda jeszcze się zdarzają.
-Słyszałem od sprzątaczek że szukasz mnie, czyżby chodziło o te wypracowanie?
-Tak, skąd wiesz?
-Bo trzymasz je w ręku, mogę?
-Tak, ale przynajmniej je oddałam w umówionym terminie
-Fartem moja droga, to był czysty fart
-Będę je miała ocenione na poniedziałek?
-Jak dostaniesz piątkę to ci powiem, a jak nie to czwórka na koniec
Chcę zejść ze schodów ale nagle mój obcas postanawia za żartować ze mnie i łamię się a ja lecę jak długa turlając się parę razy po schodach, po prostu świetnie!
-Matko boska Lily żyjesz?
-Niestety ale tak
-Przestań, boli cię coś?
-Trochę ręka i plecy
Próbuje wstać lecz Jorge bierze mnie na ręce i kieruję się do swojego samochodu, nie wiedziałam że z niego taki dżentelmen.
-Gdzie jedziemy? Bo chyba nie do szpitala?
-Gdybyśmy mieli jechać do szpitala to tylko się dowiedzieć co jest dokładnie nie tak z twoją głową, jedziemy do mnie
-To nie było śmieszne
Okej może i było trochę ale muszę udawać że mnie to ruszyło bo, bo tak.
Przez całą drogę patrzyłam na krajobrazy za oknem a ten debil jeszcze się ze mnie pod nosem śmiał, no po prostu debil. Zatrzymuję się przed dużym domem po czym wychodzi z samochodu i otwiera drzwi od strony pasażera.
-Dasz radę, czy mam ci pomóc?
-Zabrzmiało trochę jak groźba, ale dam radę
Wychodzę z samochodu i zdejmuję moje szpilki, i tak już z nich nic nie będzie, idę za Jorge w stronę jego domu i muszę przyznać ale jest tu bardzo czysto jak na faceta.
-Usiądź a ja zobaczę rękę i plecy
-Ale mogłeś mnie zawieść do domu tam też mogłam się opatrzeć
-Proszę
Z oporem ale podwijam lekko moją bluzkę do góry by mógł zobaczyć moje plecy.
-I jak?
-Lekko zaczerwienione tylko a ręka?
-Mniej już boli
-Jak na taki upadek to wyszłaś praktycznie bez szwanku
-Mocne geny, ale skoro już tu jestem to może teraz sprawdzisz moją pracę, proszę.
-Nie dasz człowiekowi odpocząć co? Za moment wracam, chcesz coś do picia?
-Nie, dziękuje
Po pięciu minutach wraca z moją pracą, siada koło mnie i zaczyna czytać a ja chyba się zdążę przespać bo mało to ja nie napisałam w tym referacie.

2 godziny później

-Lily, Lily obudź się
-Yhym, jeszcze chwilę
-Sprawdziłem twoją pracę, dostałaś trzy
-Co!?
-Żartuje, piątka
-Dużo spałam i chrapałam?
-Nie ale ktoś dzwonił do ciebie
-Osz cholera chyba już wiem kto
Szybko sprawdzam telefon i widzę nieodebrane połączenia od mamy i Nathalie, może odpiszę że telefon mi się rozładował i zostaję na noc u koleżanki tylko czy Jorge pozwoli mi u siebie przenocować?
-Jorge, bo jest dwudziesta pierwsza ile czasu się jedzie z stąd do mnie?
-Dziś już nigdzie nie pojadę bo piłem półtorej godziny temu a samej cię nie puszczę
-To co mam odpisać?
-Nie wiem, że nocujesz u znajomej tylko nie pisz że u swojego wychowawcy bo nie chcę mieć problemów w pracy
Szybko odpisuje mamie i poszukuje wzrokiem Jorge który gdzieś zniknął, poczekam lepiej tutaj.
Po chwili wraca do mnie z ręcznikiem i swoimi ubraniami, które rzuca we mnie, rozsiada się na kanapie i luzuje krawat.
-No co?
-Nie nic, gdzie jest łazienka?
-Proszę i na lewo, czuj się jak u siebie
Idę wskazaną drogą i odnajduję szukane pomieszczenie, wnętrze jest piękne jakby było robione pod mój gust a najlepszą rzeczą jest duża wanna która prosi się o długie siedzenie w niej ale niestety nie tym razem. Zdejmuje z siebie ubranie i patrzę jakie ubranie mi przyszykował, okej jest duży t-shirt a gdzie reszta? Świetnie mam paradować przy nim w bluzce i majtkach, na bank to uknuł. Wchodzę pod prysznic, biorę szampon w dłoń i zaczynam się nim cała wycierać, po dwudziestu minutach jestem cała wytarta i z lekkim wahaniem zakładam na siebie koszulkę Jorge, która jest cała przepełniona jego zapachem, dobra Lily ruszamy.

Nathalie

Od godziny próbuję znaleźć słuchawki. Nigdzie w moim pokoju ich nie ma, więc idę poszukać do pokoju Lily, najwyżej nie znajdę. Pukam, nikt nie odpowiada, więc wchodzę. Rozglądam się, ale na pierwszy rzut oka ich nie ma. Po chwili dostrzegam pudełko na szafie. Zdejmuję je i z zaciekawieniem otwieram. Gdy widzę w środku te wszystkie wspomnienia wracają. Przecież on kiedyś tu chodził! TO ON! Ten chłopak ze szkoły Lily! wyjmując kolejne rzeczy dostrzegam swoje słuchawki, więc chowam te wszystkie ''pamiątki'' (?) i wychodzę z pomieszczenia. Schodzę na dół. U mamy znowu jest ten typek. Wzdycham cicho i przechodzę obok nich.
-Nathalie, zaraz będzie kolacja
Mówi cicho mama
-Nie jestem głodna
Odpowiadam ubierając buty po czym wychodzę z domu. Nadal nie dociera do mnie, że mój ojciec umarł tak nie dawno, bo tylko 2 lata temu, a moja matka już ma innego...Nim się spostrzegłam jestem pod ruiną. Tak tą samą w której przebywałam przed wyjazdem w trasę. Otwieram potężne drzwi i wchodzę do środka. Unosi się tam smród papierosów po chwili muszę wyjść gdyż robi mi się słabo. Wolnym spacerkiem wracam do domu. Gdy jestem na miejscu idę od razu do pokoju, w którym się zamykam.

1 komentarz:

  1. Lily utknęła w domu Jorge no nieźle. Rozdział cudowny czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń

Rozdział 23

Lily Po raz setny próbuje się dodzwonić do Jorge ale nic z tego, nie wiem obraził się czy co. Ostatnio nie mogę z nikim pogadać. Dar...