niedziela, 9 kwietnia 2017

Rozdział 10


Lily

Otwieram oczy i uśmiecham się na wieść o całym dniu na plaży z moim chłopakiem, wstaje z łóżka i wybieram strój na dziś po czym idę do łazienki. Po dwudziestu minutach mogę spokojnie opuścić mój tymczasowy pokój, jest godzina dziewiąta a Chris kończy o dziesiątej trzydzieści więc napisałam mu żebyśmy spotkali się o jedenastej, wczoraj musiałam jeszcze zdać relację Jess i Soph a w szczególności wypytywały o rozmowę z Ashley nie mogąc dać wiary, że zrobiła to z przypadkowym facetem żeby popisać się profesorkowi. Cóż to pokazuje jak bardzo człowiek może zaskoczyć drugiego człowieka, wchodząc do restauracji widzę kilka osób z mojej klasy które kończą jeść śniadanie, no cóż ja nie należę do stereotypu "porannego ptaszka' więc nie schodzę równo o ósmej na pierwszy posiłek dnia. Podchodzę do bufetu i biorę jedną kanapkę po czym opuszczam pomieszczenie, idąc do mojego tymczasowego pokoju widzę Ashley z mnóstwem toreb z Victoria Secret, na to można tylko przewrócić oczami no ale ja też muszę się zacząć szykować na plażę.
Postawiłam na czarny kostium kąpielowy który powali szczękę Chrisa na piasek.


Na to zakładam czarną sukienkę, chowam krem z filtrem do torebki i kieruję się w stronę plaży, chyba zapomniałam dodać, że plaża jest zaraz koło naszego hotelu więc dojście tam nie zajęło mi dosyć dużo czasu.Spoglądam na godzinę i dostaję wiadomość od Chrisa, że trening mu się przedłużył i musi zostać do trzynastej więc go dziś na pewno nie spotkam, no ale cóż ja nie zamierzam rezygnować z opalania się więc jego strata. Nagle spotykam się z niezwykłym widokiem czyli klatą Jorge, muszę przyznać ale na pewno dużo siedzi na siłowni żeby był taki efekt, zajmuje miejsce blisko niego ale jednak z dystansem, rozglądam się i nie widzę tu nikogo z mojej grupy pewnie jeszcze są w hotelu lub zwiedzają. Zdejmuje z siebie sukienkę i chcę już posmarować ciało kremem gdy przypominam sobie, że nie ma tu nikogo znajomego żebym mogła poprosić go o pomoc no bo Jorge raczej nie poproszę, to chyba nie jest najlepszy pomysł, stoję z tym kremem i nie wiem co zrobić gdy słyszę jego głos.
-Może ci pomóc z tym kremem?
- Sama nie wiem czy to najlepszy pomysł
-Daj spokój, po prostu się połóż
Tak jak powiedział tak i zrobiłam, ułożyłam się w miarę wygodnie na brzuchu i czekałam na jego ruch. Nagle czuję jak mężczyzna na mnie siada i bierze na swoje ręce krem po czym zaczyna smarować mi plecy, muszę powiedzieć nigdy się tak nie czułam nawet przy Chrisie to jest mega cudowne uczucie nagle jego ręce zjeżdżają na moje uda i łydki po czym czuję na sobie wzrok Jorge a raczej jego wzrok na moim tyłku, okej czas skończyć to przedstawienie wstaje i mówię ciche dziękuje po czym zaczynam smarować ręce, brzuch i nogi po czym na nos kładę czarne okulary przeciwsłoneczne i poddaje się promienią słonecznym.
Po dwóch godzinach opalania się stwierdzam, że zrobię Chrisowi niespodziankę i wybiorę się do jego hotelu w którym raczej powinien teraz być. Sprawdzam w telefonie czy aby na pewno to ten adres i ruszam w jego stronę, po dotarciu na miejsce idę od razu w stronę windy i wybieram 5 piętro i czekam aż znajdę się na właściwym piętrze.
Po odszukaniu pokoju Chrisa chcę zapukać do drzwi gdy słyszę kobiecy głos i głos mojego chłopaka, wchodzę do środka bez pukania i widzę Chrisa leżącego na Ashley!? Okej to już cios poniżej pasa nie dość jej tego gościa w samolocie, Jorge to musi przelecieć już mojego byłego chłopaka.
Szybko wychodzę z tego pomieszczenia, słyszę wołanie Chrisa i tej zdziry lecz teraz wolę się skupić na zemście, nikt nie będzie mnie upokarzał a w szczególności ta dziwka jeszcze oboje mnie popamiętają. Szybko wchodzę do mojego hotelu i wpadam na mojego nauczyciela a, że mój humor jest teraz niezbyt przyjazny nie obyło się bez mojego krzyku.
-Możesz ciągle na mnie nie wpadać!
-Po pierwsze nie tym tonem, a po drugie co się stało?
-Po co miałabym ci mówić skoro i tak niedługo stracisz posadę
-Słucham? O czym ty mówisz?
-Nie ważne, nie było tego
Szybko bez pomocy windy docieram do mojego pokoju i już chcę wejść do środka gdy ktoś mnie do niego wpycha i zamyka drzwi na klucz, oczywiście to musi być Jorge.
-Co to miało wszystko znaczyć?
-Proszę o opuszczenie tego pokoju, bo zacznę krzyczeć
-Nie ruszę się z stąd dopóki nie usłyszę prawdy
-Chcesz usłyszeć prawdę proszę bardzo
Wyciągam mój telefon i włączam nagranie z mojej rozmowy i Ashley, po tym wszystkim dodaje.
-Chyba nie muszę mówić do kogo ten głos należy a gdybyś jeszcze go nie rozpoznawał to była Ashley ta pieprzona dziwka która dziś pieprzyła się z moim chłopakiem zadowolony?!
-Lil..
-Wyjdź! NIE SŁYSZAŁEŚ WYJDŹ Z STĄD, JUŻ!!!
Wypycham go za drzwi i osuwam się na ziemie, za dużo emocji jak na dziś oczywiście to nie była zemsta na Ashley muszę tylko wymyślić coś żeby więcej się do mnie nie zbliżała.
Po paru godzinach chcę iść do apteki po tabletki nasenne, ponieważ nie mam ich ze sobą a dziś na bank samej nie uda mi się zasnąć, gdy przechodzę przez restaurację widzę tą okropną tapeciarską twarz, ona chyba też mnie zauważyła ponieważ uśmiechnęła się do mnie z tym uśmiechem zwycięstwa i wyższości, nie wytrzymuję i ruszam w jej kierunku.

Nathalie

Koncert oczywiście był cudowny. Luke mimo tego, że miał mało prób to podołał. Dziś żegnamy się już z Rzymem, ale wyruszamy w dalszą podróż.
-Gotowa?
Z moich rozmyśleń wyrywa mnie Luke wchodząc do mojego pokoju
-Yyyyyy...chyba tak
Mówię niepewnie rozglądając się po pomieszczeniu.
-A to?
Pyta pokazując na biustonosz przewieszony na krześle, śmiejąc się przy tym.
-Oddaj.
Wyrywam mu część bielizny i wytykam język.
-O nie...DO MNIE Z JĘZYKIEM?!
Pyta z wyrzutem zakładając ręce na piersi
-Też cię kocham
Mówię kierując się do wyjścia z pokoju.
-Nathalie!
Krzyczy Luke, a ja leniwie odwracam się na pięcie.
-Jedziemy teraz o Paryża i poznasz dziewczynę Caluma!
Krzyczy biegnąc do mnie z telefonem w ręce.
-I po to krzyczysz?
Pytam zrezygnowana, ale gdy widzę jego minę wybucham niekontrolowanym śmiechem.
-I co cię bawi?
-Nic, chodź bo pojadą bez nas
Schodzimy na dół gdzie jest już reszta.
-Nareszcie!
Krzyczy Calum czytając sms-a
-Spokojnie, zobaczysz się z nią
Śmieje się Luke za co dostaje kuksańca w bok. Następnie wchodzimy i wsiadamy do busa, który ma nas zawieść do samolotu. Opieram głowę o Luke'a i zasypiam. Gdy się budzę jest już 13, czyli spałam 15 minut. Wysiadamy i zanim wsiądziemy do wyznaczonego samolotu chłopacy muszą dać autografy. Ja siadam na walizkach i piszę do mamy, że zaraz wsiadam do samolotu, oczywiście otrzymuję odpowiedź, że mam na siebie uważać, następnie chowam telefon i czekam jeszcze około 15 minut po czym dopiero wsiadamy do samolotu. Gdy jesteśmy w maszynie kładę się na fotelach i Morfeusz zabiera mnie o siebie.

2 komentarze:

  1. Cudowny rozdział,ale z tej Ashley żmija biedna Lily nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudo! Czekam next :)

    Zapraszam do mnie:
    http://lajonettamiloscnazawsze.blogspot.com

    On- cichy, spokojny. Wszyscy mają go za kujona.

    Ona- piękna, przebojowa i najpopularniejsza w szkole.

    Co się stanie, gdy ze sobą zamieszkają?

    OdpowiedzUsuń

Rozdział 23

Lily Po raz setny próbuje się dodzwonić do Jorge ale nic z tego, nie wiem obraził się czy co. Ostatnio nie mogę z nikim pogadać. Dar...