wtorek, 16 sierpnia 2016

Rozdział 1

Lily

Głośny dźwięk budzika budzi mnie ze snu, przeciągam się i patrzę na zegarek, godzina jaką widzę powoduje głośne jęknięcie 7:01 kto z chęcią wstałby o takiej godzinie, bo ja na pewno nie.
Wstaję z łóżka i idę do łazienki, załatwiam poranne czynności i zakładam na siebie gotowy zestaw.
                                                       
                                                 


Schodzę na dół i kieruję się w stronę kuchni, tam spotykam Natalie konsumująca swoje śniadanie.
L; hejka, mama już w pracy?
N: tak jak zawsze, ale kazała ci przekazać, że dziś idzie na jakieś spotkanie więc wróci późno.
L; ok.
Kończąc rozmowę biorę swój talerz z kanapkami i siadam koło Nat.

Po ciężkich siedmiu godzinach lekcji słyszę upragniony dzwonek oznaczający koniec zajęć na dziś, po spakowaniu się idę z moimi przyjaciółkami w stronę wyjścia.
Jessica: co wy na to żeby dziś pójść do jakiegoś klubu i wyrwać jakich przystojniaków?
L: ja odpadam, ale wy możecie iść.
Sophia: no proszę Lil zgódź się będzie fajnie a po za tym jutro jest sobota.
Dziewczyny spojrzały na mnie z proszącymi minami, że nie mogłam im odmówić.
L: niech wam będzie, ale o której i gdzie się spotykamy?
J: może podjedziemy do ciebie o 19:00?
S; no to jesteśmy umówione.
L: okej, to do zobaczenia dziewczyny.
S/J: paa

Lily

No nic muszę iść, ale chyba dobrze mi zrobi taki wypad, zamiast ślęczeć nad książkami w piątkowy wieczór.
Po 20 minutach wróciłam do domu, zjadłam obiad i posprzątałam w pokoju, spojrzałam na zegarek na której widniała 16:12, może zdążę jeszcze coś obejrzeć w telewizji.
Po 30 minutach wróciłam do pokoju i zaczęłam przygotowania do wyjścia, włosy zostawiłam rozpuszczone, zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się w to.
                                                    

Pięć minut po dziewiętnastej podjechał samochód Jess, wsiadłam do środka i przywitałam się z dziewczynami.
S: powiedziałaś matce, że dziś wracasz trochę później?
L: nie mam już pięciu lat żeby jej się wyspowiadać a po drugie dziś wraca późno i jedynie o czym będzie marzyć to o łóżku.
J: no to kierunek klub nocny.

Lily

Po trzech godzinach w klubie mogę śmiało stwierdzić, że to wyjście nie miało żadnego sensu,
po wejściu do klubu zamówiłyśmy sobie po drinku i po pięciu minutach do Jess i Sophi podeszło dwoje chłopaków i zapytali się czy z nimi nie zatańczą.
I tak o to zostałam sama, przepychając się przez tłum ludzi zauważam obie dziewczyny gawędzące z nowo poznanymi chłopakami, no nic kieruję się w stronę wyjścia żeby potem wrócić do domu.
Po pięciu minutach zauważam, że jakiś pijany koleś idzie w moim kierunku, przyspieszam swoje kroki co on robi dokładnie to samo.
-Hej mała, może chcesz się zabawić?-Zapytał z  głupkowatym uśmieszkiem.
L: na pewno nie z tobą koleś, a teraz spadaj!
-Ciekawe czy w tych sprawach też jesteś taka ostra
L: na pewno się nie...AAA!!
Nie mogłam nic zrobić ten zboczeniec złapał mnie jedną ręką w pasie a drugą przykrył mi usta, próbowałam się wyrwać ale jemu najwidoczniej się to podobało, ręką którą mnie trzymał w pasie zaczęła zjeżdżać w moje krocze już miał wsadzić rękę w moje majtki gdy ugryzłam go w rękę, krzyknął i na moment zabrał dłoń więc miałam parę sekund przewagi krzyknęłam jak najmocniej.
L: POMOCY!!!!
Mężczyzna szybko przystawił swoją dłoń do moich ust, ale nagle usłyszałam za sobą czyjś głos.
-Puść ją zboczeńcu.
Pijak nie zdążył się odwrócić a już ktoś walnął go pięścią w twarz, zachwiał się i już miał upadać a ja, że byłam przez niego trzymana, razem runęliśmy na ulice.
Najpierw poczułam mocny ból z tyłu głowy a potem ciemność.
Czy ja nie żyje?   



1 komentarz:

  1. Bardzo fajne opowiadanie, ale niestety nie moje klimaty. Chetnie poczytam w jakies deszczowe wieczory :')

    OdpowiedzUsuń

Rozdział 23

Lily Po raz setny próbuje się dodzwonić do Jorge ale nic z tego, nie wiem obraził się czy co. Ostatnio nie mogę z nikim pogadać. Dar...